Co z zakazem chowu klatkowego? Branża drobiarska drży, ale restauratorzy i tak nie lubią "trójek"

Organizacje proekologiczne świętują sukces, przemysł drobiarski bije na alarm, a restauracje zastanawiają się, czy czekają ich podwyżki cen jajek. O co cały spór i jak, na sektor HoReCa przełożą się na razie tylko proponowane zmiany, zakazu chowu klatkowego zwierząt?
Segregacja śmieci. Gdzie wyrzucać wytłoczki do jajek?
pixabay.com

 30 czerwca br. Komisja Europejska złożyła jednoznaczną deklarację dotyczącą europejskiej inicjatywy obywatelskiej przygotowanej przez organizacje Compassion in World Farming i Compassion in World Farming Polska. Proponowane zmiany mają w założeniu doprowadzić do całkowitego zakazu chowu klatkowego zwierząt rzeźnych. Dotyczyć ma on nie tylko kur, ale również m.in. królików, cieląt, czy świń.

Zobacz wideo Wielki test jajek. Który przepis najbardziej przypadł nam do gustu?
– Komisja Europejska wydała odpowiedź w sprawie naszej inicjatywy obywatelskiej, opowiadając się jednoznacznie za wprowadzeniem takiego zakazu na wszystkie gatunki zwierząt, tak jak postulowaliśmy.

– mówi Małgorzata Szadkowska, prezeska Compassion Polska i członkini komitetu obywatelskiego „Koniec Epoki Klatkowej". Zakaz miałby obowiązywać od 2027 r., a więc po zakończeniu okresu przejściowego i objąć wszystkie kraje należące do Wspólnoty.

– Deklaracja złożona przez Komisję Europejską jest tylko wyrazem woli politycznej i nie należy oczekiwać, że obietnice w niej zawarte zostaną spełnione.

–  studzi tymczasem zapał aktywistów Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz w opublikowanym oświadczeniu.

Konsultacje będą potrzebne

Rzeczywiście, na dzień dzisiejszy możemy mówić jedynie o deklaracjach, a nie konkretnych zmianach w prawie. Wniosek ustawodawczy, jeśli wierzyć zapewnieniom KE, ma zostać przedstawiony w 2023 roku. Rok wcześniej powinny ruszyć konsultacje społeczne. Te będą konieczne, bowiem proponowane zmiany już dziś budzą sprzeciw hodowców drobiu.

– Z szacunków Izby wynika, że teoretyczna zamiana wszystkich instalacji klatkowych w Polsce na systemy chowu alternatywnego, przy utrzymaniu obecnego poziomu produkcji, pochłonęłaby nawet około 1,2 mld dolarów. Branża nie dysponuje tak ogromnymi środkami, co więcej hodowcy cały czas spłacają zadłużenie powstałe przy przeprowadzonej przed kilku laty pierwszej rewolucji dobrostanowej czyli wymianie klatek dla kur na znacznie większe i obszerniejsze

– mówi Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP).

Trudno dziś mówić o tym, jaki kształt przyjmie proponowane prawodawstwo ale w propozycji Komisji zostało jasno zaznaczone: stopniowe wycofywanie klatek aż do całkowitego zakazu w całej Unii. Warto jednak pamiętać, że zakaz hodowli klatkowej nie jest dla Europy nowością. Już dziś w części krajów UE obowiązują lub w najbliższym czasie mają zacząć obowiązywać bliźniacze zakazy, a za rozwiązaniem, które miałoby objąć wszystkie kraje Wspólnoty opowiada się nie tylko Komisja.

– Oczywiście, rezolucja nie jest obowiązującym prawem, a rodzajem wskazówki czy rekomendacją. Proszę pamiętać, że chwilę wcześniej Parlament Europejski przegłosował rezolucję "Koniec epoki klatkowej", w której zaproponował zakaz tego typu hodowli do 2027 roku. Została ona przyjęta miażdżącą przewagą głosów, więc jeśli Komisja jest zdecydowana, a parlament już wystosował rezolucje to możemy się spodziewać, że ten zakaz faktycznie zostanie wprowadzony

– mówi Małgorzata Szadkowska.

"Trójki" są po prostu słabe

Jak pomysł ten odbierają sami zainteresowani, a więc ci, którzy z dużych ilości jaj korzystają na co dzień? Część restauratorów zwyczajnie pomija temat pochodzenia składników do swojej jajecznicy. Są jednak tacy, którzy mówią o tym otwarcie

. – Biorę pod uwagę zupełnie coś innego niż cena i nigdy nie będę miała jajek trójek, bo zależy mi na dobrostanie zwierząt i na tym, żeby goście jedli dobrze. Używamy generalnie jedynek. Nie jest to chów klatkowy, ale nie jest chowem ekologicznym. Niestety, trudno znaleźć kogoś, kto mógłby o każdej porze dnia dowieść 500 – 600 sztuk jajek "0" i to  z certyfikatem ekologicznym. Do nas jajek nie przywozi rolnik. Między nami, restauracjami, a rolnikami jest zawsze pośrednik, firma która skupuje jaja. Pytanie, ile zarabia pośrednik i czy można z niego zrezygnować? – zastanawia się Katarzyna Pilitowska, właścicielka krakowskiego Rannego Ptaszka i współautorka książki "Jajko".

Dlaczego największe sieci restauracji oraz producenci lodów odchodzą od jaj z chowu ściółkowego i jakie zmiany czekają nas po 2027 roku? Czytaj dalej POD TYM LINKIEM.

Artykuł został przygotowany przez redakcję miesięcznika "Food Service" i portalu Ouichef.pl. Więcej informacji o branży gastronomicznej na stronie: www.ouichef.pl.

Więcej o: