PSL publikuje listę "tłustych kotów". "System PiS osiągnął patologiczne rozmiary"

Robert Kędzierski
"Nasza lista pokazuje skalę zawłaszczania państwa przez PiS. Słowa prezesa Kaczyńskiego, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy, okazały się całkowicie niespełnioną obietnicą". W taki sposób Polskie Stronnictwo Ludowe komentuje opublikowanie listy tzw. "tłustych kotów", osób, które trafiły do spółek Skarbu Państwa.

Polskie Stronnictwo Ludowe na konferencji prasowej zorganizowanej we wtorek przedstawiło listę tzw. "tłustych kotów". Osób, które, zdaniem Polskiego Stronnictwa Ludowego, znalazły zatrudnienie w spółkach Skarbu Państwa w sposób, który może budzić kontrowersje.

- To, co dziś mówi uchwała PiS o zwalczaniu nepotyzmu to mydlenie oczu. Pieniądze i Spółki to ich prawdziwa nazwa. Bohatersko walczą z problemem, który stworzyli. Nie dadzą rady. Idziemy z pomocą i przekazujemy listę "tłustych kotów" w spółkach Skarbu Państwa - pisze na Twitterze Miłosz Motyka, rzecznik PSL. 

Blisko 360 "tłustych kotów" na liście PSL

Wykaz nazwisk, które publikuje Polskie Stronnictwo Ludowe, jest pokaźny. Znajduje się na niej ok. 360 osób. Wśród nich znani z pierwszych stron gazet. PSL wymienia m.in. Patrycję Kotecką - żonę Zbigniewa Ziobro, Daniela Obajtka, Mikołaja Wilda, szefa Centralnego Portu Komunikacyjnego. Pełna lista znajduje się na stronach PSL i na Twitterze. Ludowcy opisują swoją listę przedstawiając poszczególne państwowe spółki i wyjaśniając, kto został w nich zatrudniony. 

PSL podkreśla, że lista zawiera listę osób zatrudnionych w zarządach i radach nadzorczych, nie obejmuje posad dyrektorskich. 

Zobacz wideo Kaczyński "reaguje" na nepotyzm w PiS. Tusk: Jesteśmy świadkami albo skrajnej nieudolności, albo jawnego szyderstwa

PSL publikuje listę "tłustych kotów". "Pokazuje skalę zawłaszczania państwa przez PiS"

"System obsadzania przez PiS "swoimi" spółek skarbu państwa oraz spółek córek osiągnął patologiczne rozmiary. Właściwie trudno znaleźć spółkę lub spółkę podległą by nie było w niej działacza PiS, współpracownika partii rządzącej, byłego lub obecnego radnego, czy też byłych parlamentarzystów" - czytamy w komunikacie przesłanym do redakcji next.gazeta.pl. 

Według przedstawicieli PSL uchwała PiS, według której rodziny posłów nie powinny zajmować lukratywnych posad w spółkach, nie rozwiązuje problemu. "A problem jest ogromny i dotyczy nie tylko rodzin, choć takie oczywiście na naszej liście są i z tego co widać, nie chcą ulegać uchwale partii rządzącej. Nasza lista pokazuje skalę zawłaszczania państwa przez PiS i jest druzgocąca wobec słów byłej premier Beaty Szydło, która tyle mówiła o pracy i pokorze" - twierdzą ludowcy. 

Lewica tworzy 'mapę nepotyzmu'"Zwolnijmy ich". Lewica tworzy mapę nepotyzmu. Można go zgłaszać mailem

PSL: Słowa Kaczyńskiego, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy, okazały się niespełnioną obietnicą

Przedstawiciele partii przypominają, że problem nepotyzmu w PiS jest znany od lat. "W 2018 r. po naszej akcji "sami swoi" gdzie pokazaliśmy, ilu radnych partii rządzącej dorabia na państwowych posadach, prezes Kaczyński ogłosił, że takie osoby nie mogą startować w kolejnych wyborach. I co? I nic. Dalej w spółkach pełno jest od pisowskich radnych" - czytamy w komunikacie PSL.

Zdaniem Stronnictwa dalej dochodzi do "obsadzania swoimi politykami posad w spółkach niezależnie od kompetencji". "Widzimy, że słowa prezesa Kaczyńskiego, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy, okazały się całkowicie niespełnioną obietnicą" - twierdzą ludowcy. 

Mateusz Morawiecki i Jarosław KaczyńskiPSL zapowiada, że ujawni nowe informacje o nepotyzmie w PiS

Posłuchaj podcastu Odc. 2: Afera mailowa wstrząsnęła Polską. Ile jeszcze nie wiemy?
Więcej o: