Studenci wrócili na studia i muszą głębiej sięgać do kieszeni. Ceny wynajmu mogą zaskoczyć [WYKRES DNIA]

Rozpoczął się nowy rok akademicki. Studenci wrócili nie tylko na uczelnie, ale także na na rynek mieszkaniowy. Niestety dla nich, za wynajem mieszkań muszą płacić coraz więcej.
Zobacz wideo Aplikacje, które pomogą w nauce. Przydatne dla uczniów i studentów

Rozpoczęty rok akademicki to okres wzmożonego ruchu na rynku najmu. Z najnowszego raportu "Student na rynku nieruchomości" przygotowanego przez Centrum AMRON wynika, że połowę wszystkich umów najmu studenci stacjonarni zawierają we wrześniu i październiku.

Ostatni rok był okresem spadku cen najmu, na co oczywiście w dużej mierze wpływ miał fakt, że uczelnie przeszły na zdalny tryb nauczania. Studenci mogli więc studiować, mieszkając np. w domu rodziców, a nie w wynajmowanym mieszkaniu blisko szkoły.

Dobrze to widać w badaniu Centrum AMRON, według którego w semestrze letnim w 2020 r. 51 proc. studentów stacjonarnych mieszkało w wynajmowanych nieruchomościach, a tylko 27 proc. u rodziny. Rok później - w semestrze letnim 2021 roku - sytuacja była niemal odwrotna - 52 proc. studentów mieszkało u rodziny, a tylko 33 proc. wynajmowało mieszkanie.

embed

Uczelnie wracają do normalności

Z biegiem czasu sytuacja zaczyna powracać jednak do względnej normy. Większość uczelni wróciła do stacjonarnych zajęć (oby na jak najdłużej, choć nadal jest to istotny czynnik ryzyka, także na rynku najmu), a studenci - na rynek wynajmu. Rynek, na którym ceny znów rosną. Jak wyliczają (na podstawie danych serwisów otodom.pl i bankier.pl) Bartosz Turek i Oskar Sękowski, analitycy HRE Investments, tylko od maja do sierpnia br. stawki ofertowe najmu poszły w górę o około 5,5 proc. 

embed

Na wzrost stawek wynajmu wpływ mają także rosnące koszty utrzymania mieszkań.

Nawet jeśli właściciel utrzymałby przedepidemiczne stawki za wynajem, to po potrąceniu kosztów na jego konto wpływa dziś kwota o co najmniej kilkadziesiąt, jeśli nie nawet kilkaset złotych niższa niż przed kilkunastoma miesiącami

- komentują analitycy HRE Investments.

Eksperci portalu otodom.pl nie mają wątpliwości - studenci rozpoczęli aktywne poszukiwanie mieszkań. Według danych serwisu za sierpień 2021 r., popyt na mieszkania w Warszawie zwiększył się na przestrzeni roku o ponad 21 procent, we Wrocławiu wzrost wyniósł 27 proc., w Krakowie 36 proc., a w Poznaniu popularność ofert najmu wzrosła o 23 proc. 

Ceny wynajmu w górę

Jak wynika z raportu "Student na rynku nieruchomości", stawki najmu dla studentów już teraz są wyższe niż rok temu. O ile w semestrze letnim w 2020 r. całe mieszkanie na wyłączność (wśród studentów stacjonarnych) kosztowało średnio 1316 zł, o tyle rok później już 1485 zł, tj. o około 13 proc. więcej. Samodzielny pokój podrożał przez rok z 741 zł do 808 zł. Powód w akademiku, według cytowanego badania, kosztował rok temu ok. 397 zł, a podczas tegorocznego semestru letniego 425-525 zł na osobę (w zależności od tego, czy jest współdzielony z innymi studentami, czy nie). 

Problem tylko w tym, że miejsc w publicznych akademikach jest niewiele. Jak wskazuje portal money.pl, łącznie w publicznych i prywatnych akademikach jest ich ok. 80 tys. W tych prywatnych ceny są przeciętnie niemal trzy razy wyższe.

embed

To oczywiście uśrednione ceny dla całego rynku, a badanie przeprowadzono wśród studentów uczelni zlokalizowanych w dwudziestu czterech miastach. Tymczasem np. studenci warszawskich szkół wyższych o takich cenach mogą tylko pomarzyć. Badanie Centrum AMRON wskazuje, że całe mieszkanie na wynajem jest tam dla studenta stacjonarnego o połowę droższe niż średnio na rynku (2229 zł), a współdzielone mieszkanie z drugą osobą o około 20 proc. (1101 zł na osobę).

embed

Szacunkowe wyliczenia cen wynajmu dla dwupokojowego mieszkania, przygotowane przez HRE Investments, wskazują, że koszt w Warszawie i np. Bydgoszczy, Łodzi czy Katowicach różni się nawet o 900-1000 zł. 

embed

Eksperci podzieleni w ocenach wzrostu cen najmu

De facto jednak wygląda na to, że ostatecznie bardzo wiele będzie zależało od tego, na jaką ofertę i na jakiego właściciela trafi student poszukujący mieszkania na wynajem. Poza tym, że ceny wynajmu rosną, eksperci są podzieleni w ocenie tego, co dzieje się na rynku.

Przykładowo, Jarosław Krawczyk, ekspert Otodom, mówi, że zmiany w cenach najmu są jeszcze niewielkie, popyt zaczyna się dopiero odbudowywać i na rynku cały czas obserwowana jest duża niepewność związana np. z przyszłą sytuacją epidemiczną (i związanym z tym ryzykiem powrotu uczelni do nauki zdalnej).

Ale część obserwatorów daje do zrozumienia, że właściciele mieszkań na wynajem obaw ani hamulców już nie mają. Być może, póki mogą, próbują nadrabiać utracone przez pandemię wpływy z najmu. Na marginesie - tym bardziej uważnie studenci powinni wobec tego czytać umowy najmu, aby nie nadziać się na kruczki.

Jak ktoś zobaczy stawki, to może się złapać za głowę, bo tu, gdzie parę lat temu płaciliśmy 2,5 tysiąca złotych, dziś trzeba zapłacić 4 tysiące złotych. To jest oczywiście przepaść

– mówił w TVN24 ekspert rynku nieruchomości Marcin Krasoń. Podobne spostrzeżenia miał prezes stowarzyszenia Mieszkanicznik Jacek Kusiak, który wskazuje, że ceny wróciły do poziomu sprzed pandemii, "a u niektórych właścicieli nawet zostały podwyższone".

Więcej o: