Donald Tusk stracił prawo jazdy. "Wstyd", "Bandyta drogowy?", "Pozostał biały koń" [KOMENTARZE]

Donald Tusk przekroczył prędkość w terenie zabudowanym, za co stracił na trzy miesiące prawo jazdy. Sytuacja jest szeroko komentowana na Twitterze. Spora grupa krytykuje lidera PO, ale znalazły się też osoby, które go bronią.

Jak poinformowała Interię rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Mławie asp. szt. Anna Pawłowska, w miejscowości Wiśniewo k. Mławy policja zatrzymała 64-letniego kierowcę skody, który znacznie przekroczył prędkość. Portal ustalił, że chodzi o Donalda Tuska. 

Lider PO jechał w terenie zabudowanym 107 km/h, przez co stracił prawo jazdy na trzy miesiące i otrzymał mandat na 500 zł. Do sytuacji odniósł się na Twitterze.

Jest przekroczenie przepisu drogowego, jest kara zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące plus 10 punktów i mandat. Adekwatna. Przyjąłem ją bez dyskusji

- napisał Tusk.

Za wpis bez przeprosin skrytykował go Łukasz Zboralski, ekspert w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego (brd):

To nie tak się pisze. Piszę się tak: Przepraszam. Zachowałem się skrajnie nieodpowiedzialnie

Brak przeprosin, ale w ostrzejszym tonie wytknął też byłemu premierowi Jan Mencwel, aktywista z Miasto Jest Nasze, który zajmuje się m.in. bezpieczeństwem na drogach: 

To nie było jakieś tam wykroczenie. Jechał Pan 107 w zabudowanym! To prędkość potencjalnego zabójcy drogowego. Przez takie zachowania giną ludzie i mamy jedne z najgorszych statystyk #BRD w Europie. Słowo "przepraszam" nawet w takiej sytuacji nie przejdzie przez gardło?
Zobacz wideo Tusk o błędach i zaniechaniach prezesa NBP: Wiele miesięcy temu ostrzegałem, że Glapiński to jest nieszczęście

Donald Tusk stracił prawo jazdy. Komentarze do sprawy

Łukasz Zboralski poświęcił sprawie jeszcze kilka wpisów. 

Tusk to musi być jakiś agent PiS. Tak pięknie im się podłożył, przygotowując dodatkowy argument do urealnienia sankcji na drogach...
No i nareszcie stało się jasne, że PiS przygotowywał zasadzkę na Tuska, ale nie zdążył zmienić prawa ;)
Przy okazji: Tusk jechał za szybko, złapany, stracił prawko. Korwin-Mikke doprowadził do kolizji, a nasza świetna prokuratura 8 miesiąc nie może ustalić, czy miał cofnięte uprawnienia, czy nie

Również Jan Mencwel poświęcił sprawie oddzielny wpis:

Lider PO okazał się zwykłym bandytą drogowym ?? Donald Tusk jechał… 107 km/h w zabudowanym. Szczęście, że nikt nie zginął… To kompromitacja, która w normalnym kraju oznaczałaby nie tylko utratę prawa jazdy, ale też koniec kariery politycznej

Działacz społeczny Patryk Spaliński zwrócił z kolei uwagę na to, że Tusk zapłaci niewielką kwotą mandatu, której nawet nie poczuje:

Donald Tusk stracił prawo jazdy. Pędził 107 km/h w terenie zabudowanym. Gdyby Polska przestała być państwem elit, musiałby zapłacić progresywny mandat, który naprawdę zabolałby go po kieszeni. A tak, zapłaci ledwo parę tysięcy, które pewnie trzyma w portfelu
Tyle gadania o bezpieczeństwie na drogach, o tragicznym stylu jazdy polskich kierowców, o kolejnych ofiarach piratów drogowych, co lubią wyprzedzić na trzeciego, a tu wychodzi pan Tusk i pokazuje, że tak podstawowe ograniczenie jak limit w zabudowanym jest dla plebsu. Wstyd

- napisał dziennikarz Jakub Wiech.

Działaczka LGBT, Kasia Gauza przypomniała natomiast okładkę Newsweeka, na której Tusk jedzie na białym koniu:

Donald Tusk stracił prawo jazdy, a więc okładka Newsweek Polska była prorocza. Liderowi opozycji pozostał tylko biały koń

Piratem drogowym Tuska nazwał Bogusław Rogalski, Prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin oraz był europoseł:

Donald Tusk piratem drogowym! Oto szacunek dla bezpieczeństwa kierowców ze strony lidera Platformy! Niedawno politycy PO wzywali publicznie do obniżenia prędkości w terenie zabudowanym do 30km/h. Jedno mówią, drugie robią!

Nie tylko Tuska złapano. Rekordzistą Jacek Kurski 

Pojawia się też wiele głosów, które przypominają, że politycy partii władzy też mają dużo na sumieniu. 

W 2018 r. poseł PiS L. Kołakowski jechał w terenie zabudowanym 108 km/h - odmówił przyjęcia mandatu. W 2019 poseł PiS Z. Dolata jechał w terenie zabudowanym 129 km/h - stracił prawo jazdy. W 2013 r. Jacek Kurski jechał 156 km/h przez stolicę… itp. Niech pierwsi rzucą kamieniem.

- napisał dziennikarz Przemysław Szubartowicz.

Mandat Donald Tusk przyjął, prawo jazdy zatrzymane na 3 miesiące. Po co robić aferę z błahego powodu?

- pisze Miłosz Smoleński. 

Z kolei publicysta Łukasz Warzecha wytyka manipulację szefowi redakcji mediów interaktywnych TAI, który zamieścił na Twitterze trasę, którą miał się poruszać szef PO. 

"Fajna manipulacja. Bo ja sobie sprawdziłem, gdzie tam się zaczyna 'teren zabudowany' i on się faktycznie zaczyna w polu. No, ale tego funkcjonariusz rządowej TV już nie pokazał."

Inni użytkownicy mediów społecznościowych odbijaj piłeczkę i wskazują na "dokonania" polityków obecnej władzy: "Wykroczenie było, kara się należy. Choć w tym kraju nie wszystkim. Wystarczy wspomnieć Macierewicza, Szydło, Kurskiego i paru innych. Taki Lech Kołakowski to nawet prawa jazdy nie miał".

Lech Kołakowski z Prawa i Sprawiedliwości nie stracił prawa jazdy, choć jechał przez teren zabudowany z prędkością ponad 100 kilometrów na godzinę.

"Według oficjalnych informacji policjanci nie odebrali mu na miejscu prawa jazdy, gdyż poseł nie miał go ze sobą. Co ciekawe, w jednej z trzech swoich interpelacji poselskich Kołakowski postulował zmianę przepisów i odstąpienie od odbierania prawa jazdy za drobne wykroczenia drogowe" - pisało TVN24 w 2018 roku.

Zgodnie z przepisami drogowymi policja może zatrzymać prawo jazdy, gdy kierowca przekroczy prędkość w terenie zabudowanym o więcej niż 50 km/h. "Policjant (...) zatrzyma wydane w kraju prawo jazdy za pokwitowaniem w przypadku ujawnienia czynu polegającego na (...) kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym" - czytamy w art. 135 pkt 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Więcej o: