Kryzys na granicy. Alaksandr Łukaszenka do Polski: "Zastanówcie się". Chodzi o wcześniejsze ultimatum

- Polacy powinni zastanowić się, zanim zdecydują się zamknąć granicę z Białorusią - ostrzegł Aleksander Łukaszenka. Białoruski prezydent tłumaczył, że polityka Białorusi "w odniesieniu do tego kryzysu migracyjnego jest taka sama jak na początku".

- Lekkomyślni politycy i wysocy rangą urzędnicy grożą zamknięciem granicy, zamknięciem kolejowego przejścia granicznego Kuźnica. Jeśli chcą zamknąć, niech to zrobią - powiedział w poniedziałek (22 listopada) Aleksander Łukaszenka, cytowany przez państwową agencją BiełTA.

- Sugeruję, aby się zastanowili przede wszystkim nad komunikacją z Rosją, Chinami i w ogóle z Azją. Będą musieli korzystać z tras przez Donbas. Tamci ludzie są twardzi - dodał.

Przeczytaj więcej informacji o kryzysie na granicy na stronie głównej Gazeta.pl

MON publikuje kolejne nagranie z granicyMON publikuje kolejne nagranie z granicy. "Pijani Białorusini pod bronią"

"Jeśli posuniemy się za daleko, nie unikniemy wojny"

Białoruski prezydent mówił również o kryzysie na granicy. - Nie przerzucamy nikogo przez granicę z premedytacją. I nie zamierzamy. Trzeba dotrzeć z przesłaniem do Polaków i pokazać im, że nie jesteśmy barbarzyńcami, nie chcemy konfrontacji - powiedział Łukaszenka, cytowany przez BiełTA.

Tłumaczył, że "jeśli posuniemy się za daleko, nie unikniemy wojny". - Nie chcemy żadnej eskalacji. Ale będziemy chronić tych biednych ludzi, jak to tylko możliwe. Nasza polityka w odniesieniu do tego kryzysu migracyjnego jest taka sama jak na początku - podkreślił.

Mateusz Morawiecki i Kaja Kallas, premierka EstoniiMateusz Morawiecki ostrzega: Jesteśmy gotowi zastosować drabinkę eskalacyjną

Premier Morawiecki: Jesteśmy gotowi zamykać kolejne przejścia

Premier Mateusz Morawiecki rozmawiał w niedzielę (21 listopada) w Tallinnie z premier Estonii Kają Kallas. Po spotkaniu mówił, że wojna hybrydowa na wschodniej granicy Polski to kolejne agresywne działania ze strony Rosji, z jakim mamy do czynienia. Wymienił także kryzys energetyczny, który, jak powiedział, został wywołany sztucznie - i rosnące zaangażowanie militarne Rosji w tej części Europy. Premier przypomniał atak na Ukrainę z 2014 roku oraz wcześniejsze konflikty w Mołdawii i Turcji. Wskazał, że dziś ponownie przy granicy z Ukrainą rośnie liczba wojsk rosyjskich.

Szef polskiego rządu dodał, że dziś Unia Europejska powinna się skoncentrować na kwestii bezpieczeństwa na wschodzie i kryzysie energetycznym. Morawiecki stwierdził, że Polska poradziła sobie z obroną zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Zwrócił też uwagę na to, że działania służb białoruskich mogą prowadzić do eskalacji kryzysu. - Dlatego my, po naszej stronie, też jesteśmy gotowi na zastosowanie tej drabinki eskalacyjnej, czyli zamykanie kolejnych przejść, zamykanie możliwości tranzytowych i handlowych po to, aby wywrzeć gospodarczą presję na reżim Łukaszenki - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

W zeszłym tygodniu komendant główny polskiej Straży Granicznej generał Tomasz Praga przesłał do swojego białoruskiego odpowiednika na polecenie szefa MSWiA pismo, w którym zaznaczono, że Polska zamknie graniczne przejście kolejowe w Kuźnicy, jeśli do 21 listopada Białoruś nie ustabilizuje sytuacji po swojej stronie granicy w związku z pobytem nielegalnych migrantów w pobliżu przejścia granicznego. Podkreślono, że w przypadku braku reakcji na ten apel, Polska - w obawie o bezpieczeństwo odbywającego się tam ruchu kolejowego i ryzyka związanej z tym katastrofy - wstrzyma ruch kolejowy przez przejście graniczne w Kuźnicy.

Zobacz wideo 2 tysiące migrantów w białoruskim magazynie. Wielu dzieciom zabrakło miejsca. "Jest za zimno..."
Więcej o: