Bruksela może wstrzymać nie tylko środki z KPO. Topór opadnie wiosną? Do decyzji KE coraz bliżej

Opinia rzecznika TSUE przybliża Brukselę do decyzji funduszy unijnych dla Polski i Węgier. Ostateczną decyzję w sprawie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej może podjąć już wiosną.

Po tym jak rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Manuel Campos Sánchez-Bordona oddalił skargi Polski i Węgier dotyczące tzw. mechanizmu praworządności, przybliża się czarny scenariusz dotyczący unijnych środków. Polska może być bowiem pozbawiona nie tylko pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, ale i z innych funduszy. 

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Małgorzata Tracz gościnią Zielonego Poranka Gazeta.pl (3.12)

Rzecznik TSUE zgadza się na odbieranie funduszy 

Komisja Europejska ma bowiem prawo odbierać fundusze państwom, które nie mają niezależnego wymiaru sprawidliwości - wyjaśnia "Rzeczpospolita". Zanim tak się jednak stanie, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej musi wydać wyrok. Ten spodziewany jest wiosną 2022 roku. Później kilka miesięcy może zająć wymiana korespondencji pomiędzy Warszawą a Brukselą. Ostatecznie jednak blokada pieniędzy dla Polski jest możliwa - tak jak ma to miejsce w przypadku środków z KPO. 

W tej sprawie oczekiwania Brukseli zostały jasno sprecyzowane. Polska powinna wykonać wyrok TSUE i zlikwidować Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, a także przywrócić na stanowisko sędziów, którzy zostali zmuszeni do odejścia. Rząd zapowiada w tej sprawie kompleksową reformę, ale ta pozostaje jedynie mglistym zbiorem deklaracji. 

Budimex podpisał umowę. Warszawa będzie miała nowy mostBudimex podpisał umowę na budowę mostu centrum Warszawy do Pragi-Północ

Premier Morawiecki: Środki unijne nie są tak ważne

Politycy obozu władzy przekonują, że brak środków z KPO, a nawet z unijnych funduszy, nie jest tragedią. Premier Mateusz Morawiecki jako przykład podał drogi. Stwierdził, że w nowym wariancie krajowego programu budowy dróg i autostrad, wartym 300 mld zł, 80 proc. środków pochodzi z budżetu państwa. - Nasz rozwój jest coraz bardziej oparty o wewnętrzne czynniki - stwierdził, cytowany przez "Rzeczpospolitą". 

Wcześniej o unijnych środkach mówił Adam Glapiński, szef Narodowego Banku Polskiego, przekonywał, że środki unijne nie są niezbędne. Wtórowali mu politycy PiS. - My bez środków zagranicznych jesteśmy w stanie dokonać rozbudowy energetyki jądrowej, my bez środków unijnych, którymi teraz się nas szantażuje, jesteśmy w stanie sobie doskonale zapewnić ten dynamiczny rozwój. Tym bardziej że duża część tych środków to jest pożyczka - stwierdził w kontekście KPO.

Sprawę  skomentował też poseł PiS Marek Suski. Na antenie Polsat News zapytano go, czy "jesteśmy przygotowani na to, żeby nie dostawać środków unijnych". - Na pewno bez takich środków jesteśmy w stanie sobie poradzić - zapewnił. Jak ocenił jeśli wziąć pod uwagę wysokość składki, jaką wpłacamy i środki, jakie otrzymujemy z Unii, to różnica "to niewielka kwota w naszym budżecie". - To jest ze dwa procent - wyliczył Marek Suski. 

Mateusz Morawiecki i Jacek SasinSasin: Rosnące ceny energii, to koszt naszego uczestnictwa w UE

Więcej o: