W ramach akcji powstała strona internetowa liczysiepolska.gov.pl oraz wykupione zostały billboardy, na których rząd chwalił się "sukcesem negocjacyjnym premiera" i "770 mld złotych dla Polski", które miały trafić z unijnego budżetu.
Jak podaje Wirtualna Polska, akcja promująca fundusz, który jeszcze nie trafił do Polski, kosztowała ponad 10 mln złotych. Na kampanię zrzuciły się Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (6,5 mln zł), Ministerstwo Funduszy (1,2 mln zł) oraz Bank Gospodarstwa Krajowego (2,5 mln zł).
Chociaż kampania, w której rząd chwalił się pieniędzmi, których nie ma ruszył w kwietniu 2021 roku, to już po kilku miesiącach z internetu zniknęła strona liczysiepolska.gov.pl, na której można było przeczytać między innymi - "Czy stać nas na to, żeby stracić 770 mld złotych? Odpowiedź jest oczywista. Ponad podziałami, LICZY SIĘ POLSKA" oraz wyjaśnienia, że rekordowa kwota z Unii Europejskiej zostanie przyznana Polsce z Wieloletnich Ram Finansowych oraz z Funduszu Odbudowy na odbudowę gospodarki po epidemii koronawirusa. Rząd podkreślał, że dzięki pieniądzom zyskają rodziny, przedsiębiorcy czy rolnicy.
Teraz po wpisaniu adresu liczysiepolska.gov.pl następuje przekierowanie na stronę 6lat.gov.pl. Na stronie znajduje się fragment plakatu, na którym rząd chwali się swoimi osiągnięciami z sześciu lat. Problem w tym, że jest to jedynie zaślepka - strony nie można przewinąć ani rozwinąć żadnych szczegółów.
Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
Polski rząd nie może się poszczycić "sukcesem negocjacyjnym" i 770 mld złotych z Unii Europejskiej, ponieważ nie spełnił warunków kluczowych do ich przyznania. O tym, czego oczekuje od naszego kraju Komisja Europejska wiadomo od października 2021 roku. Wówczas Ursula von der Leyen przedstawiła trzy warunki:
Jak zauważa WP.pl, od października 2021 roku polski rząd nie zrealizował ani jednego z warunków. Zjednoczona Prawica nie może się porozumieć w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości. Mimo tego rząd jest pewny, że środki z Funduszu Odbudowy prędzej czy później trafią do Polski.
- Cały czas jesteśmy w dialogu i uznajemy, że Komisja Europejska zrozumie to, że łamanie rozporządzenia, w którego tworzeniu sama uczestniczyła, jest pewną niezręcznością co najmniej. W związku z tym liczymy na to, że jakieś otrzeźwienie przyjdzie - powiedział wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda. Polityk zaznaczył, że wszystko to, co było planowane w ramach tych inwestycji, będzie realizowane.