Marek Menkiszak, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, skomentował doniesienia dotyczące ryzyka wybuchu konfliktu zbrojnego pomiędzy Ukrainą i Rosją.
Zacytował opinię Kancelarii Prezydenta Ukrainy, iż rozpowszechnianie informacji o "nadchodzącej inwazji" przynosi ukraińskiej gospodarce nieodwracalne straty w wysokości 2-3 miliardów miesięcznie. "Jestem pewien, że to podoba się Władimirowi Putinowi" - czytamy w komentarzu zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl
Jak wyjaśnia RBC, jeden z największych rosyjskojęzycznych portali informacyjnych z siedzibą w Moskwie, straty mają być spowodowane przede wszystkim odpływem inwestycji. Ukraina traci również pieniądze na skutek ograniczenia podróży lotniczych, spadku ruchu turystycznego. Ale nie tylko.
- Presja spekulacyjna na rynki finansowe utrudnia możliwość zaciągania pożyczek. Wywiera też presję na kurs walutowy - ocenił cytowany przez RBC szef kancelarii prezydenta Ukrainy Rostysław Szurma.
Zaznaczył, że straty ukraińskiej gospodarki mogą wzrosnąć, jeśli poziom napięcia się utrzyma. Zapowiedział, że ewentualna stabilizacja sytuacji doprowadzi w ciągu kilku miesięcy do zniwelowania strat.
Do gospodarczych konsekwencji napięcia pomiędzy Ukrainą a Rosją odniósł się Dmytro Kułeba, szef ukraińskiego MSZ. Powtórzył apel prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który wezwał Zachód do nałożenia sankcji na Rosję, zanim dojdzie do inwazji.
- Uważamy, że istnieją uzasadnione powody, by część sankcji nałożyć już teraz, by pokazać, że Unia nie tylko mówi, ale działa - stwierdził. Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej w wywiadzie dla niemieckiej telewizji ARD powiedziała, że sankcje zostaną nałożone dopiero po inwazji. - Sankcje są gotowe, ale trzeba dać Rosji szansę powrotu do dyplomacji - wyjaśniła.