Węgry. Sklep sprzedał cukier powyżej ceny ustalonej przez rząd. Sroga kara dla "spekulanta"

Węgierski rząd, podobnie jak polski, zdecydował o obniżeniu cen żywności z początkiem lutego. Ekipa Wiktora Orbana na bieżąco sprawdza, czy sprzedawcy przestrzegają nowych regulacji. Kto sprzedaje towary powyżej "państwowej ceny", słono płaci.

Tarcza antyinflacyjna, która ma obniżyć ceny żywności, działa nie tylko w Polsce, ale i na Węgrzech. Premier Mateusz Morawiecki zdecydował się obniżyć VAT na większość produktów spożywczych, Wiktor Orban natomiast obrał inną drogę. Nakazał utrzymanie cen części produktów na określonym poziomie.

Węgierskie media donoszą, że jeden ze sklepów złamał obowiązujące przepisy i sprzedawał cukier powyżej ustalonego w przepisach limitu - o 10 forintów, czyli równowartość ok. 13 groszy. 

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Paweł Kowal był gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (23.02)

Węgry. Sprzedawali cukier zbyt drogo. Teraz zapłacą

Węgierskie ministerstwo innowacji poinformowało, że sklep, który dopuścił się złamania zasad, zapłaci sporą karę wynoszącą milion forintów. W przeliczeniu na złotówki daje to ok. 13 tys. zł. To najwyższa jak do tej pory kara, bo, jak informuje węgierski resort, dotychczas sprzedawcy zapłacili za zawyżanie cen łącznie 1,6 mln forintów, czyli ok. 20 tys. zł. 

Służby badają zarówno ceny w sklepach stacjonarnych, jak i internetowych. Do tej pory przeprowadzono około ośmiuset kontroli. Najczęstszy problem dotyczy cen oleju spożywczego.

Orban nakazuje, ekspert komentuje

Od 1 lutego sześć artykułów spożywczych nie będzie mogło kosztować więcej, niż trzeba było za nie zapłacić 15 października ubiegłego roku. "W przypadku cukru, mąki pszennej, oleju słonecznikowego, wieprzowiny, filetów z kurczaka, mleka krowiego, zmieniamy ceny. Mają zostać przywrócone do stanu sprzed 15 października" - zapowiedział szef węgierskiego rządu.

- Tak musi być w każdym sklepie - dodał, jak podaje węgierski Forbes. Nie wyjaśnił jednak, jak długo ma trwać odgórne regulowanie cen niektórych produktów. 

Prof. Marian Noga, ekonomista, w rozmowie z next.gazeta.pl ocenił, że tarcza antyinflacyjna wprowadzona przez Węgry to "rozwiązanie czysto socjalistyczne". - Polska tarcza antyinflacyjna byłaby skuteczna tylko w wariancie węgierskim. Ale to oznaczałoby cofnięcie Polski o 30 lat, więc takiego rozwiązania nie można pochwalać - stwierdził. 

Ocenił też, że polski sposób na obniżenie cen w sklepach może się okazać nieskuteczny. - Wprowadzenie tarczy zapowiedziano 15 stycznia, weszła w życie od 1 lutego. Przedsiębiorcy, handlowcy, podwyższyli ceny w styczniu. W lutym je co prawda obniżyli, ale nie poniżej ceny wyjściowej. My, w momencie wprowadzania tarczy, już straciliśmy - wyjaśnił rozmówca Gazeta.pl. 

Więcej o: