Ropa naftowa w poniedziałek 7 proc. na minusie. Najpierw Chiny, potem doniesienia "FT"

Notowania ropy naftowej wyraźnie spadały od początku pierwszego dnia tego tygodnia, ale po południu przecena nabrała naprawdę dużego tempa. Surowiec kończył dzień siedmioprocentowym spadkiem, na sam koniec stracił jeszcze trochę więcej. Rano przyczyną były głównie Chiny. Później inwestorzy dostali kolejne impulsy do wyprzedaży.
Ropa naftowa mocno taniała w poniedziałek 28 marca 2022 r.
Nicole Pereira / AP
Zobacz wideo Greenpeace na Bałtyku protestuje przeciwko transportowi rosyjskiej ropy

Kiedy na Wall Street kończyła się powoli sesja giełdowa (wzrostami głównych indeksów), rynkowe ceny ropy naftowej (a dokładnie kontraktów terminowych na ten surowiec) spadały o około 7 proc. Potem przecena jeszcze trochę się pogłębiła i tuż po 22:00 polskiego czasu w poniedziałek amerykańska ropa WTI była na poziomie 103 dolarów za baryłkę, a europejska Brent, która jest globalnym punktem odniesienia, kosztowała ponad 106 dolarów. 

Notowania ropy naftowej typu WTI, 28 marca 2022 r.
Notowania ropy naftowej typu WTI, 28 marca 2022 r.Źródło: investing.com
Notowania ropy naftowej typu Brent, 28 marca 2022 r.
Notowania ropy naftowej typu Brent, 28 marca 2022 r.Źródło: investing.com

Ropa naftowa tanieje. Przyczyna nr 1: Chiny

Notowania ropy naftowej spadały już od wczesnych godzin porannych w poniedziałek. Na początku była to przede wszystkim reakcja na wejście w życie ogłoszonego niespełna dobę wcześniej lockdownu w największym chińskim mieście i finansowym centrum tego kraju: Szanghaju.

Zamknięcie jest dwuetapowe. W pierwszym, który potrwa do piątku 1 kwietnia, restrykcje obejmują dzielnice miasta na wschodnim brzegu rzeki Huangpu. Pozostałe czeka to w dniach od 1 do 5 kwietnia. W tym czasie mieszkańcy Szanghaju będą masowo testowani. Bo lockdown ma oczywiście związek z pandemią koronawirusa - Chiny podtrzymują swoją politykę "zero COVID", która pociąga za sobą tak drastyczne decyzje. Choć mogłoby być gorzej, Szanghaj nie został objęty długotrwałym lockdownem, jakie pamiętamy z początków pandemii, niemniej jest to najszersze takie obostrzenie w Chinach od dwóch lat - od zamknięcia miasta Wuhan. 

Chiny są największym globalnym importerem ropy naftowej, a do tego drugą największą gospodarką z bardzo rozbudowanymi powiązaniami z resztą świata. Zatem wszelkie wydarzenia, które mogą, nawet teoretycznie, osłabiać tempo wzrostu gospodarczego w tym kraju, budzą niepokój inwestorów. Jeśli mamy lockdown i część biznesów, lub co gorsza fabryk, nie działa, zapotrzebowanie na surowce, w tym ropę, będzie niższe. Tak w największym uproszczeniu wygląda mechanizm rynkowej reakcji na decyzję władz Szanghaju. 

Wojna w Ukrainie i doniesienia "Financial Times"

Chiny to tylko część poniedziałkowej wyprzedażowej układanki. Po południu dołożyły się do niej doniesienia dotyczące wojny w Ukrainie. Wśród nich zapowiedź Kremla o bezpośrednich rozmowach pokojowych delegacji Rosji i Ukrainy, które mają odbyć się we wtorek w tureckiej Ankarze. Takie negocjacje niosą nadzieję zmniejszenia napięcia, a mniejsze napięcie militarne to w teorii mniejsze ryzyko przedłużania się negatywnej dla gospodarki, a szczególnie surowców, rosyjskiej inwazji. 

Wieczorem pojawiły się doniesienia o tym, że podczas rozmów Rosja ma nie przedstawiać niektórych ze swoich głównych żądań - w tym o rzekomej konieczności "denazyfikacji" Ukrainy. Napisał o tym na swoim portalu internetowym brytyjski "Financial Times".

Dziennik powołuje się na cztery osoby zaznajomione z negocjacjami i szkic projektu dokumentu o zawieszeniu broni. Ma w nim nie być określeń "denazyfikacja" i "demilitaryzacja", a także oczekiwań ochrony prawnej języka rosyjskiego w Ukrainie. Rosja miałaby też być skłonna zgodzić się na dążenie Ukrainy do wejścia do Unii Europejskiej i gwarancje bezpieczeństwa dla Kijowa, ale pod warunkiem porzucenia chęci dołączenia do NATO. Strona ukraińska pozostaje sceptyczna, trudno też traktować jako pewnik przecieki pojawiające się tuż przed rozpoczęciem oficjalnych negocjacji. Niemniej, inwestorzy rynkowi przyjęli te doniesienia z ulgą. 

Ropa naftowa, mimo tak wyraźnej przeceny, nie wytraciła całego wzrostu zbudowanego od początku inwazji Rosji na Ukrainę. Ostatni miesiąc naznaczony był dużą zmiennością notowań surowca. W szczytowym momencie cena ropy Brent sięgała 139 dolarów za baryłkę, a w przypadku WTI zbliżała się do 130 dolarów. 

Więcej o: