Platforma rozkręca plany na nowe rozdawnictwo. Chce 40 mld zł podwyżek dla 70 grup zawodowych

"Dać nauczycielom 4 proc. podwyżki jest upokarzające, kiedy wzrost kosztów koszyka, który chcemy napełnić w sklepie spożywczym czy warzywnym, to 20-25 proc.". Tak Donald Tusk tłumaczy pomysł Platformy Obywatelskiej na wprowadzenie masowych podwyżek dla kilkudziesięciu grup zawodowych. Projekt ustawy w tej sprawie ma trafić do Sejmu.

Platforma Obywatelska postuluje zwiększenie wynagrodzeń dla 70 grup zawodowych. Taką liczbę wskazał Bartłomiej Sienkiewicz na antenie Polsat News. Projekt ustawy jest już gotowy i ma zostać złożony w Sejmie w przyszłym tygodniu. Izabela Leszczyna, cytowana przez Interię, twierdzi z kolei że większe pieniądze mogłyby być wypłacane już od lipca tego roku. 

Zobacz wideo Prof. Agnieszka Legucka była gościnią Porannej Rozmowy Gazeta.pl (05.05)

Platforma Obywatelska chce podwyżek dla 20 proc. pracujących Polaków

Ile miałyby wynieść podwyżki? W przypadku niektórych grup zawodowych 20 proc. Przy czym plan PO zakłada, że jeśli rząd już jakieś podwyżki zaplanował - jak na przykład 4 proc. w przypadku nauczycieli - to podwyżka "od Platformy" wyniesie kolejne 16 proc. Kogo mają objąć podwyżki? Na liście są zawody medyczne, policjanci, strażnicy graniczni, strażacy, żołnierze, pracownicy sądów i prokuratur, pracownicy opieki społecznej. 

Łącznie na liście podwyżek znaleźć może się trzy miliony osób. To nawet 20 proc. wszystkich pracujących Polaków. 

PO chce wydać 40 mld zł na podwyżki

Izabela Leszczyna przyznaje, że precyzyjne wyliczenia kosztu projektu Platformy są niemożliwe bez danych Ministerstwa Finansów. Szacuje jednak, że koszt roczny sfery budżetowej wyniesie ponad 40 mld zł. Możliwe, że swoją pulę kosztów musiałyby też ponieść samorządy. 

A dlaczego Platforma w ogóle chce podwyżek? Tłumaczył to Donald Tusk podczas środowej konferencji prasowej. - Dać nauczycielom 4 proc. podwyżki jest upokarzające, kiedy wzrost kosztów koszyka, który chcemy napełnić w sklepie spożywczym czy warzywnym, to 20-25 proc. - mówił. 

Tusk o podwyżce dla budżetówki: Nie udało się przekonać rządzących

O potrzebie podwyżek dla budżetówki Tusk mówił już w połowie kwietnia. - Chcę, byśmy dziś przyjęli decyzję o wniesieniu trzech projektów ustaw. 20 proc. podwyżki dla tzw. sfery budżetowej, ustalenia maksymalnej raty kredytu hipotecznego na poziomie z końca zeszłego roku i emisji obligacji "antydrożyźnianych" - stwierdził. Miałyby być one "oprocentowane tak, jak inflacja". - Musimy zmusić tę władzę, by podjęła decyzję o natychmiastowej pomocy tzw. sferze budżetowej, od której zależy, czy Polska się odrodzi - dodał.

Tusk skrytykował też rząd, że nie podjął propozycji podwyżek. - Proponowaliśmy 20 proc. podwyżki, co nie jest wygórowanym oczekiwaniem. Niestety nie udało się przekonać rządzących. Tę presję trzeba bezwzględnie utrzymać - bo bez tych, którzy pracują dla państwa i w imieniu państwa - nie będzie przyszłości - mówił. 

Więcej o: