Henryk Kowalczyk: Ustalenie cen urzędowych nie ma żadnego sensu

Polska jest głównym partnerem w akcji utworzenia korytarzy solidarnościowych, którymi miałyby być transportowane zboże z Ukrainy w związku z blokadą portów Morza Czarnego - poinformował Henryk Kowalczyk na natenie RMF FM. Wicepremier i szef ministerstwa rolnictwa i rozwoju wsi zapewnił, że w związku z drożyzną i dysfunkcją gospodarczą spowodowaną przez inwazję Rosji, władze nie widzą sensu w narzucaniu cen wybranych produktów.

- Wojna w Ukrainie musi się zakończyć jak najszybciej, w przeciwnym razie grozi nam globalny kryzys żywnościowy - ocenił w portalu Newseria Bob Unanue, prezes i CEO Goya Foods, jednej z największych firm spożywczych w Stanach Zjednoczonych. Organizacja Narodów Zjednoczonych prowadzi rozmowy o zapewnieniu dostaw rosyjskich nawozów dla światowego rolnictwa i odblokowaniu transportu ukraińskiego zboża. Warto podkreślić, że Ukraina nazwana "spichlerzem Europy" jest dużym producentem i eksporterem m.in. pszenicy, kukurydzy i oleju słonecznikowego, a wojna uniemożliwia rolnikom wysiew i żniwa.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Antonio GuterresSekretarz ONZ o skutkach wojny w Ukrainie: "huragan głodu", "rekordowe ceny"

Wprowadzenie urzędowych cen? To bez sensu

Zmniejszona podaż z powodu wojny, drożejące paliwo czy nawozy sprawiają, że ceny żywności będą rosły. Michał Zieliński na antenie RMF FM zapytał swojego gościa Henryka Kowalczyka, ministra rolnictwa i rozwoju wsi, czy w związku panującą sytuacją i dysfunkcją przedsiębiorstw w Ukrainie ceny określonych towarów i usług będą ustalane przez organy administracji państwowej. Polityk zaprzeczył. 

- Urzędowe ceny to jest wykluczona opcja. Nie da się tego zrobić - mówił Kowalczyk. - Ustalenie jakichkolwiek cen urzędowych mogłyby spowodować to, że jeśli koszty produkcji takiego towaru przekroczą cenę urzędową, to by wszyscy przestali produkować. Więc to nie ma żadnego w tym momencie sensu - powiedział Kowalczyk w programie "7 pytań o 07:07".

Transport zboża z Ukrainy trwa

Henryk Kowalczyk nawiązał też do informacji o przewozie zboża z Ukrainy do Rumunii, skąd byłyby transportowane dalej. Przekazał, że transport zboża z Ukrainy już się odbywa. - Natomiast faktycznie jest tak, że Unia Europejska nawet wydała komunikat 12 maja o takiej pomocy, stworzeniu korytarzy solidarnościowych, którym by miało być transportowane zboże z Ukrainy w związku z blokadą portów Morza Czarnego - dodał. Jak stwierdził, Polska jest głównym partnerem w tym przedsięwzięciu.

Dziennikarz zauważył, że Ukraina chce wysłać kilka milionów ton zboża miesięcznie, a w kwietniu udało się przewieźć ponad pół miliona, czyli dziesięć razy mniej. - Nasza sieć nie jest wystarczająca, jeśli chodzi o możliwości techniczne transportowe. Nie wystarczy nam samochodów, nie wystarczy nam wagonów tego typu. Stąd właśnie zainteresowanie Komisji Europejskiej i stąd chęć udzielenia pomocy - podkreślił polityk. Wsparcie miałoby się odbywać m.in. poprzez dostarczenie Polsce wagonów i środków transportu z innych krajów, szczegóły nie zostały jednak jeszcze ostatecznie ustalone. 

Zboża w Polsce nie zabraknie, ale ceny mogą wzrosnąć

Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, Henryk Kowalczyk pytany w kwietniu na antenie RMF FM, czy jesienią będziemy płacić 10 zł za chleb, odpowiedział, że "trudno przewidzieć, czy będzie kosztował 10 zł, czy 7 zł, ale na pewno nie będzie tańszy". 

- Jeśli sytuacja dalej będzie się tak rozwijać, szczególnie w Ukrainie, gdzie wojska rosyjskie strzelają do rolników ukraińskich, nie pozwalają obsiewać pól, a Ukraina jest ogromnym eksporterem zboża na cały świat, głównie kraje arabskie, północną Afrykę, to naturalne, że cena zbóż będzie rosła - mówił wówczas.

Zdaniem ministra rolnictwa, Polacy mogą czuć się bezpiecznie, gdyż zboża w Polsce nie zabraknie, ale jak dodał, "to wcale nie znaczy, że cena zbóż nie wzrośnie".

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: