Bank Szwajcarii podniósł stopy procentowe. Frankowicze już liczą, o ile wzrosną raty

W czwartek Szwajcaria podniosła stopy procentowe, co momentalnie przełożyło się na kurs franka. Frankowicze muszą być gotowi na głębsze sięgnięcie do kieszeni. O ile więcej zapłacą? Zmiana jest odczuwalna, jednak nieporównywalna niższa od tej, z którą zmagają się złotówkowicze.
Szwajcarzy podnieśli stopy procentowe
Fot. Martin Abegglen (CC 3.0)

W czwartek szwajcarski bank centralny w dość nieoczekiwany sposób podniósł stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Wzrosły z poziomu -0,75 do -0,25 proc. Ruch Szwajcarów jest zaskakujący, bo podwyżki nie wprowadzono od 15 lat. 

Zobacz wideo Czy smartfonowy gigant "umie w laptopy"? Testujemy Realme Book Prime [TOPtech]

Szwajcaria podnosi stopy procentowe. Tak mogą wzrosnąć kredyty

Decyzja Szwajcarów natychmiastowo odbiła się na kursie franka. W momencie pisania tego tekstu waluta wyceniania jest na 4,64 zł. Oznacza to nieznaczny wzrost wobec reakcji rynku z czwartku - wtedy waluta poszybowała wówczas do poziomu nawet 4,67 zł. W porównaniu z okresem wcześniejszym wzrost jest jednak zdecydowany, przed tygodniem kurs franka wynosił bowiem 4,44 zł.

Kurs franka szwajcarskiego (17.06.2022)
Kurs franka szwajcarskiego (17.06.2022)Źródło: Stooq.pl

Co oznacza to dla kredytobiorcy frankowego? Wyższą ratę. Prognozę wzrostu przedstawił Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera. W przypadku modelowego kredytu na 300 tys. zł, zaciągniętego na okres 30 lat w styczniu 2008 proc., z marżą w wysokości 1,4 proc., rata rośnie o ok. 7 proc. W praktyce oznacza to wzrost o ok. 150 zł - z 2022 do 2170 zł - wylicza cytowany przez Money

Ekspert podkreśla, że frankowicze i tak mają mniej powodów do obaw niż osoby, które zaciągnęły kredyt w złotym. Szczególnie w ostatnim czasie. Stawka WIBOR jest bowiem znacząco wyższa, a wysokość niektórych rat wzrosła nawet dwukrotnie. 

Szwajcaria. Inflacja, o której Polacy mogą tylko pomarzyć, powodem wzrostu stóp

Wzrost stóp procentowych nie jest całkowitym zaskoczeniem, bo szwajcarskie władze możliwość interwencji zapowiadały pod koniec maja. - Jeśli inflacja, której się spodziewamy, nie spadnie w średnim terminie do przedziału między 0 proc., a 2 proc., nie zawahamy się zaostrzyć polityki - powiedział Andrea Maechler, członek rady zarządzającej Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB).

Warto podkreślić, że w przypadku Szwajcarii mówimy o inflacji - z polskiej perspektywy - wręcz symbolicznej. W maju wskaźnik CPI wyniósł bowiem 2,9 proc. Dla Szwajcarów to jednak dużo za dużo - podobny poziom inflacja osiągnęła w 2008 roku, bo upadku banku Lehman Brothers. Po drugie zaś inflacja zaczęła porządnie się rozpędzać, w styczniu wynosiła bowiem zaledwie 1,6 proc. W kwietniu wzrosła do 2,5 proc. i szwajcarskie władze najwyraźniej chcą zdusić pożar w zarodku. 

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: