NBP podał dane dot. inflacji bazowej - z wyłączeniem cen żywności i energii. Tak źle jeszcze nie było

9,3 proc. - tyle wyniosła inflacja rok do roku w lipcu po wyłączeniu cen żywności i energii - poinformował Narodowy Bank Polski. Wskaźnik ten jest najgorszy, odkąd NBP publikuje porównywalne dane. To już dwunasty miesiąc z rzędu ze wzrostem inflacji bazowej.

Inflacja bazowa nie zawiera cen żywności i energii, ponieważ są one zależne od rynków światowych, a polityka monetarna banku centralnego nie może na nie wpływać. Dlatego te odczyty są tak ważne dla Narodowego Banku Polskiego.  

Zobacz wideo Na co Polacy wydają najwięcej pieniędzy? Czy ceny zaczynają spadać? Pytamy ekspertkę

Inflacja bazowa rekordowo wysoka

"Przy wyliczaniu wskaźników inflacji bazowej analizie są poddawane zmiany cen w różnych segmentach dużego koszyka dóbr kupowanych przez konsumentów. To pozwala lepiej identyfikować źródła inflacji i trafniej prognozować jej przyszłe tendencje. Pozwala też określić, w jakim stopniu inflacja jest trwała, a w jakim jest kształtowana np. przez krótkotrwałe zmiany cen wywołane nieprzewidywalnymi czynnikami" - wyjaśnia NBP

Z wyliczeń NBP wynika, że po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) inflacja wyniosła 15,9 proc., czyli tyle samo co w ubiegłym miesiącu. Jednak już po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych wyniosła 11,7 proc., wobec 11,2 proc. miesiąc wcześniej. Z kolei tzw. 15-procentowa średnia obcięta, która eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice, wyniosła 11,4 proc., wobec 10,7 proc. miesiąc wcześniej. Ostatecznie po wyłączeniu cen żywności i energii inflacja bazowa wyniosła 9,3 proc. W czerwcu było to 9,1 proc., co również było rekordowo wysokim wskaźnikiem.

Więcej o inflacji przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Inflacja w Polsce. Glapiński ogłasza szczyt

Analitycy mBanku zauważają, że "chociaż rozpędzenie tej miary inflacji spada, to jest to niezbyt gwałtowne hamowanie". Przypominamy, że inflacja w lipcu wyniosła 15,6 proc. rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny. To oznacza, że tempo wzrostu cen wybiło kolejny rekord XXI wieku i jest najwyższe od ponad 25 lat.   

W zeszłym tygodniu prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński w artykule "Globalne i krajowe perspektywy inflacji" zapowiadał, że "inflacja rozumiana jako proces ekonomiczny osiągnęła już swój szczyt, choć w wymiarze statystycznym dynamikę cen mogą jeszcze przejściowo podbijać czynniki regulacyjne". Szef NBP przewiduje jednak, że dopiero pod koniec 2024 roku inflacja wróci do poziomu 3,5 proc. 

Więcej o: