Senator wysypał 200 kg węgla przed urzędem. "PiS importuje chłam i śmieci za nasze pieniądze"

- Na statkach, które przypływają do Polski z węglem, tylko 20 proc. nadaje się dla odbiorców indywidualnych. Z kolei 80 proc. to pył i miał - powiedział senator Polski 2050 Jacek Bury, wskazując na węgiel, który rozsypał pod lubelskim urzędem wojewódzkim. - Proszę państwa, tym nie ogrzejecie swoich domów. PiS importuje w większości chłam i śmieci za nasze pieniądze - podkreślił.

Senator Polski 2050 Jacek Bury rozłożył w środę na chodniku przed budynkiem lubelskiego urzędu wojewódzkiego folię, na którą wysypał 200 kg węgla i miału węglowego. Następnie z tego miejsca rozpoczął konferencję prasową, na której pokazał, co zawiera węgiel, który PiS importuje z zagranicy.

Więcej informacji z Polski przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Węgiel przybył do PolskiDo Polski PiS dotarł węgiel. Tak jak do PRL cytrusy. [KOMENTARZ]

"PiS oszukuje Polaków, PiS uzależnił nas od węgla z Rosji, PiS importuje chłam i śmieci za nasze pieniądze"

- Od wielu lat, praktycznie od 2015 r. władza PiS oszukuje Polaków. Dzisiejsza sytuacja jest rezultatem ich wieloletnich działań. Kryzys energetyczny nie jest dziełem przypadku. To nie jest dzieło Putina, to brak działania rządu PiS od 2015 r. i niektórych wcześniejszych rządów - mówił Jacek Bury.

Wskazał, że działania partii rządzącej doprowadzą do tego, że podczas nadchodzącej zimy Polacy będą mieli niedogrzane domy. Dodał, że przez rząd mieszkańcy Polski będą musieli płacić bardzo wysokie rachunki m.in. za energię elektryczną, gaz i węgiel.

- Władza PiS zamykała kopalnie. Oskarżają o to Platformę Obywatelską, ale za rządów PiS od 2015 roku zamknięto kilkanaście kopalni. W tym czasie pojawiali się zagraniczni inwestorzy, którzy chcieli inwestować w polskie górnictwo. PiS nie zgadzał się na to. Przykładem jest kopalnia "Krupiński". PiS zamknął ją i zapłacił za jej zasypanie 600 mln zł, w czasie gdy amerykański koncern chciał kupić ją za 200 mln zł - przypomniał senator opozycji.

Jacek Bury podkreślił, że PiS kupował dwa razy więcej węgla z Rosji, niż poprzedni rząd PO-PSL. - PiS doprowadził do tego, że uzależniliśmy się od węgla z Rosji - kontynuował.

Nawiązując do wysypanego węgla na chodniku, zwrócił uwagę, że teraz Polska importuje ten surowiec m.in. z Wenezueli, Liberii i RPA. - Chciałem pokazać to, co mniej więcej importujemy. Okazuje się, że na statkach, które przypływają do Polski z węglem, tylko 20 proc. nadaje się dla odbiorców indywidualnych. Z kolei 80 proc. to pył i miał. Proszę państwa, tym nie ogrzejecie swoich domów. PiS importuje w większości chłam i śmieci za nasze pieniądze - podsumował Jacek Bury.

Węgiel (zdjęcie ilustracyjne)Kopalnia nie dostarczyła węgla. 19 szpitali może wstrzymać przyjęcia

Rząd uspokaja, a tymczasem brak węgla może doprowadzić do zamknięcia 19 szpitali

Rząd zapewnia, że Polacy nie powinni obawiać się braku węgla w nadchodzącym sezonie grzewczym. Pojawiają się jednak kolejne sygnały świadczące o tym, że surowca nie starcza dla wszystkich. W gronie zagrożonych znaleźć mogą się jednak nie tylko konsumenci, lecz także firmy oraz instytucje użytku publicznego.

O brakach węgla w pralni w Tykocinie na Podlasiu informuje we wtorek Polsat News. Efektem tego może być wstrzymanie przyjmowania pacjentów, a nawet planowane operacje w 19 szpitalach na terenie trzech województw w regionie. Z uwagi na brak węgla, pralnia, która obsługiwała placówki, może zostać zmuszona do wstrzymania działalności.

- Nasza kotłownia jest zasilana węglem. Kotłownia powoduje powstawanie pary technologicznej, która zasila wszystkie urządzenia znajdujące się w pralni - mówił zarządca pralni w Tykocinie Andrzej Malinowski. Wyjaśnił, że istnieje możliwość zakupu surowca, jednak będzie on wielokrotnie droższy od tego, który pochodzić miałby z polskiej kopalni.

O tym, jak duże mogą być różnice w cenie, przekonują się zwykli konsumenci. W składach węgla za tonę trzeba bowiem płacić nawet ponad 3000 zł. Zakup bezpośrednio ze strony Polskiej Grupy Górniczej oznacza wydatek na znacznie niższym poziomie, bo tona węgla w tym wypadku kosztuje zaledwie 1200 zł. Problemem jest nie tylko wysoka cena węgla, ale jego dostępność.

- Sprawa jest poważna, a właściciele składów węgla już zamykają biznesy lub zaraz to zrobią - mówi "Rzeczpospolitej" Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Jak pisze dziennik, Polska Grupa Górnicza z końcem lipca rozwiązała umowy z autoryzowanymi sprzedawcami surowca. Spółka wyjaśnia, że chce zawrzeć nowe umowy. Na razie ich jednak nie zaoferowała.

Zobacz wideo Brak węgla na rynku podbije jeszcze bardziej ceny prądu?
Więcej o: