Gazprom obwinia Siemens Energy. Chodzi o wstrzymany przesył gazu przez Nord Stream 1

Rosyjski gazociąg Nord Stream 1 nie wznowi dostaw gazu, dopóki niemiecka firma Siemens Energy nie naprawi aparatury - przekazał wiceprezes Gazpromu Witalij Markełow. Wcześniej Siemens Energy podkreślał, że koncernowi nie zlecono naprawy, a "awaria nie stanowi żadnego technicznego powodu do wstrzymania pracy gazociągu".

- Powinniście zapytać Siemensa, oni najpierw muszą naprawić aparaturę - powiedział we wtorek w rozmowie z Agencją Reutera Witalij Markełow na Wschodnim Forum Ekonomicznym we Władywostoku. Niemiecki koncern Siemens Energy, który serwisuje turbiny, zaprzeczył wcześniej, jakoby zlecono mu naprawę.

Więcej informacji ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Budowa zazociągu GazpromuSiemens Energy zaprzecza Gazpromowi w sporze gazowym

Nord Stream 1 wstrzymany. Sprzeczka koncernów Gazprom i Siemens Energy

Gazprom informował w piątek o wykryciu wycieku oleju silnikowego w jedynej wciąż pracującej turbinie na stacji sprężarek Portowaja. Rosyjski koncern przekazał również, że odetnie przepływ gazu na czas naprawy i tylko "wyspecjalizowana firma naprawcza może usunąć przyczynę wycieku oleju".

Z kolei koncern Siemens Energy powiadomił w sobotę, że nie zlecono mu wykonania prac remontowych, a zgłoszony przez Gazprom wyciek z reguły nie wpłynie na pracę turbiny i będzie mógł zostać uszczelniony na miejscu.

"Jako producent turbin możemy jedynie stwierdzić, że taka awaria nie stanowi żadnego technicznego powodu do wstrzymania pracy gazociągu" - głosi oświadczenie Siemens Energy. Poinformowano również, że inne turbiny są dostępne do użytku w zagrożonej stacji sprężarek.

.Rosja zakręciła kurek z gazem Niemcom, ceny gazu skoczyły o 30 proc.

Rosja zakręciła kurek z gazem. Ceny gazu mocno w górę

Od 11 sierpnia gazociąg Nord Stream 1 pracował tylko na 20 procent swoich możliwości. 31 sierpnia przesył gazu został całkowicie wstrzymany, a 2 września okazało się, że - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - Gazprom nie odkręci z powrotem kurka.

Od kilku miesięcy zmniejszenie dostaw do Europy spowodowało wzrost cen energii. Dla porównania, na początku roku benchmarkowe ceny surowca wynosiły ok. 70 euro za mWh, a jeszcze w połowie 2021 r. ok. 20 euro. Teraz sięgają 280 euro za mWh, choć de facto to "tylko" powrót do cen z końca sierpnia. W międzyczasie gaz zdążył potanieć do ok. 210 euro za mWh (co notabene mogło "sprowokować" Rosję do zaostrzenia kryzysu energetycznego w Europie).

Natomiast w poniedziałkowe przedpołudnie ceny gazu z dostawą w październiku na holenderskim hubie TTF dochodziły do blisko 280 euro za megawatogodzinę. To oznacza skok o ponad 30 proc. - pisał Mikołaj Fidziński na Next.gazeta.pl.

Zobacz wideo Czy możemy spodziewać się wstrzymania dostaw ropy z Rosji? Hennig- Kloska: Mam wątpliwości co do tego
Więcej o: