Na początku tygodnia Jacek Sasin zaapelował do samorządów, by włączyły się w proces dystrybucji węgla. Rząd chce, by spółki należące do władz lokalnych kupowały surowiec, tworzyły listy chętnych, sprzedawały go i rozwoziły. Zdaniem rządu pomoże to rozwiązać problemy z dostępnością opału.
Wielu samorządowców do pomysłu rządu podchodzi sceptycznie. Na zorganizowanie sprzedaży jest bowiem mało czasu, a władze lokalne nie mają ani kadr, ani sprzętu, by wszystkim się zająć. Na przeszkodzie stoją też ograniczenia prawne - miejskie czy gminne spółki nie mogą ot tak rozpocząć handlu, muszą najpierw zmienić odpowiednie wpisy w rejestrach.
Do fali krytycznych głosów przyłączyła się Elżbieta Radwan, burmistrzyni Wołomina. Wystosowała list, w którym wyraża swój sprzeciw wobec planów rządu. Krytykuje też ministra aktywów państwowych.
"Wobec medialnych doniesień czuję się w obowiązku odpowiedzieć na Pana apel do samorządów o udział w dystrybucji węgla do mieszkańców. Przyznaję, w pierwszym odruchu pomyślałam, że to ponury żart" - czytamy w piśmie.
"Pomysł, żeby to samorządy dystrybuowały węgiel, jest iście szelmowski. Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego to zadanie rządu, który przez wiele miesięcy zapewniał, że węgla na zimę nie zabraknie i w polskich domach będzie ciepło. Czy podległe Panu spółki państwowe odpowiedzialne za zakup, transport oraz dystrybucję węgla nie ostrzegały, że nie dadzą rady?"
- pyta Radwan.
Zarzuca też Jackowi Sasinowi próbę przerzucenia odpowiedzialności za problemy z dostępnością węgla na samorządy.
Nie wiedział Pan o tym? Czy jednak dobrze Pan wiedział, ale trudno Panu przyznać się do nieudolności i teraz szuka Pan samorządowych kozłów ofiarnych, które można złożyć na ołtarzu kryzysu energetycznego?
- dodała.
Przedstawicielka władz samorządowych zwraca uwagę na kwestię problemów z dystrybucją węgla. "Wygląda na to, że nie panuje Pan nad sytuacją. Wpadł Pan niestety we własne sidła. Niszczona od wielu miesięcy sieć dystrybucji opału jest dziś niewydolna. I to wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Planowanie i konsekwencja zupełnie jak przy wyborach kopertowych" - pisze Elżbieta Radwan.
Zdaniem autorki listów problemów z dostępnością węgla nie tłumaczy sytuacja międzynarodowa. "Proszę nie zasłaniać się nadzwyczajną sytuacją, jaką jest kryzys wywołany przez wojnę na Ukrainie. Te nadzwyczajne okoliczności odsłoniły z całą jaskrawością niekompetencje w zarządzaniu państwem. Wojna wybuchła w lutym, a Pan w październiku zorientował się, że nie zdoła wykonać powierzanego mu zadania, którego istotą jest zabezpieczenie polskich rodzin przed zimą" - pisze burmistrzyni.
Elżbieta Radwan zapewnia, że może włączyć się w pomoc w procesie dystrybucji węgla. Pyta jednak, dlaczego to państwowe spółki nie mogą zrealizować zadań wyznaczonych przez rząd. "Już dziś deklaruję, że Plac naszego Zakładu Energetyki Cieplnej może być Wam natychmiast użyczony, aby przyjąć węgiel przeznaczony dla mieszkańców" - pisze.
To rząd/Pan dysponuje spółkami i siecią logistyczną (PKP i najwięksi gracze: PGE Paliwa, Węglokoks), które powinny węgiel przetransportować. I to rząd/Pan jest odpowiedzialny za cenę węgla, bo włączanie większej liczby dystrybutorów i pośredników tę cenę podnosi, a nie stabilizuje. Dostarczcie węgiel i zagwarantujcie jego cenę, chociaż raz dotrzymajcie słowa. Nadchodzi zima. Oby przez Waszą nieudolność nie marzły polskie dzieci.
Elżbieta Radwan odniosła się też do słów premiera i szefa PiS. - Dzisiaj zgodnie również z ustawami domagamy się pełnej współpracy przy dotarciu ze wszystkimi naszymi działaniami, wszystkimi instrumentami pomocy dla obywateli - stwierdził szef rządu. - Jeśli samorządy będą łamać swoje obowiązki, to jest odpowiedzialność przed mieszkańcami, a z drugiej strony są też metody prawne, by odpowiedzialność egzekwować - mówił z kolei szef PiS.
"Proszę na nas nie pohukiwać, bo to my - samorządowcy - a nie Pan, jesteśmy najbliżej naszych mieszkańców i zawsze jesteśmy gotowi do pomocy i współpracy. Dobrze znamy nasze zadania i jesteśmy skrupulatnie z nich rozliczani" - pisze autorka pisma.
"Liczę, że i Pan zacznie robić to, za co rządowi płacą obywatele i do czego jest zobowiązany prawnie. [...] proszę wziąć się uczciwie do roboty" - kończy swój list.