- Mamy krytyczną sytuację w całym kraju, ponieważ jeden region jest zależny od drugiego. [...] Cały kraj musi przygotować się na to, że mogą wystąpić przerwy w dostawie energii elektrycznej, wody i ciepła - powiedział w ukraińskiej telewizji Kiryło Tymoszenko, cytowany przez agencję prasową Ukrinform. Podkreślił, że Rosja chce zastraszyć ludność ukraińską. - Dlatego każdy powinien przygotować się do oszczędzania energii elektrycznej - wyjaśnił zastępca szefa kancelarii prezydenta Ukrainy.
Ukraińskie władze powiadomiły we wtorek (18 października) rano o eksplozjach w Kijowie, Dnieprze i Żytomierzu. Rosjanie w wyniku ataku rakietowego uszkodzili obiekty infrastruktury w lewobrzeżnej części Kijowa - w dzielnicy desniańskiej. W części ukraińskiej stolicy brakuje energii elektrycznej. Również mieszkańcy Żytomierza donoszą o braku prądu i wody. W mieście w godzinach porannych słychać było eksplozje.
Podobna sytuacja panuje w Dnieprze, gdzie - jak poinformowało biuro ukraińskiego prezydenta - uszkodzone zostały obiekty infrastruktury. Wybuchy słyszane były również w Charkowie - Rosjanie zaatakowali tam obiekty przemysłowe. Wstrzymano pracę metra.
We wszystkich obwodach Ukrainy ogłoszono stan alarmu bombowego. W nocy rosyjskie rakiety S-300 uderzyły w Mikołajów na południu kraju - Rosjanie zniszczyli tam budynki mieszkalne.
Rosyjski agresor zaatakował również trzy zakłady przemysłu energetycznego w Kijowie. "Po lewej stronie Dniepru zaobserwowano trzy obiekty latające" - poinformował na swoim profilu społecznościowym zastępca szefa kancelarii prezydenta Kiryło Tymoszenko. "W Kijowie słychać było wybuchy, nad infrastrukturą widać było gęsty dym, w jednej z dzielnic zgasły światła" - przekazuje ukraińska agencja prasowa.
"Od 10 października 30 proc. ukraińskich elektrowni zostało zniszczonych, powodując masowe przerwy w dostawie prądu w całym kraju. Nie ma miejsca na negocjacje z reżimem Putina" - powiadomił na Twitterze prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Więcej informacji ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Do ataków na Kijów odniósł się prezydent Ukrainy. Wołodymyr Zełenski powtórzył, że Rosja to państwo terrorystyczne, co udowadnia każdego dnia.
"Ukraina jest pod ostrzałem okupantów. Nadal robią to, co potrafią najlepiej - terroryzują i zabijają cywilów. W Mikołajowie wróg zniszczył budynek mieszkalny pociskami S-300. Zginął mężczyzna. Był też cios w atak na rynek kwiatowy. Zastanawiam się, z czym rosyjscy terroryści walczyli w tych absolutnie pokojowych obiektach?" - napisał prezydent na Telegramie.