W mediach pojawiają się ostatnio informacje, że Komisja Europejska może wstrzymać w najbliższym czasie przekazywanie Polsce środków z unijnego budżetu. Z powodu nieprzestrzegania standardów praworządności zatrzymane mają być niektóre transfery związane z perspektywą na lata 2021-2027 oraz pieniądze, które miałyby trafić do samorządów.
Łącznie pod znakiem zapytania staje ponad 100 mld euro. A jeśli uwzględnić jeszcze środki z Krajowego Planu Odbudowy, które cały czas nie są nam wypłacane, suma zablokowanych środków rośnie jeszcze o ok. 75 mld zł.
"Gdyby Unia Europejska zablokowała wypłatę środków z unijnego budżetu Polsce w związku z obawami o stan praworządności kto, Pani/Pana zdaniem, ponosiłby za to główną winę?" - zapytała Polaków na życzenie rp.pl sondażownia SW Research.
Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl
Aż 60,5 proc. ankietowanych obarczyłoby za brak funduszy polski rząd. 15,3 proc. nie w tej sprawie zdania. Komisję Europejską wskazało 9,5 proc. ankietowanych, a opozycję 8,6 proc. 6,1 proc. winy doszukiwałoby się w Niemcach.
Prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej, były wiceminister spraw zagranicznych, wyjaśnia w rozmowie z Gazeta.pl jakie mogłyby być przyczyny decyzji Brukseli. - Oczywistym powodem wstrzymania finansowania z funduszy UE jest ocena Komisji Europejskiej - powiedział.
- Według KE ustanowiony w Polsce system prawdopodobnie nie zapewnia wymaganego poziomu zabezpieczenia pieniędzy przed zawłaszczeniem czy przywłaszczeniem. Wynika to z możliwości zmanipulowania przez władzę wykonawczą potencjalnych dochodzeń prokuratorskich, a nawet sądowych - stwierdził prof. Nowak-Far. - Najwyraźniej taką manipulację Komisja Europejska ocenia jako wysoce prawdopodobną - dodał rozmówca next.gazeta.pl.
Więcej o zamieszaniu w sprawie pieniędzy dla Polski z Unii Europejskiej w poniższym artykule: