Prezes NBP Adam Glapiński wycofał się na czwartkowej konferencji prasowej z sugestii, że obniżki stóp procentowych w Polsce będą możliwe pod koniec 2023 r. Takie przewidywania snuł kilkukrotnie w poprzednich miesiącach. Tym razem orzekł, że "jest za wcześnie na dyskusję o luzowaniu polityki pieniężnej".
Wstrzymuję się od wskazania okresu. Jestem z natury optymistą, trzymałem się scenariusza wynikającego z poprzednich projekcji NBP i liczyłem, że tak to się będzie działo. Nastąpiły jednak dodatkowe, wzmacniające impulsy inflacyjne wynikające z drugiej fali oddziaływania wzrostu cen surowców i energii, który firmy przełożyły na ceny końcowe
- mówił Glapiński.
Prezes NBP mówił, że obniżki stóp - zapewne w ostatnim kwartale 2023 r. - wciąż nie są wykluczone, jeśli nastąpią "korzystne zaskoczenia" w kierunku mocniejszej obniżki inflacji. W tym kontekście mówił np. o cenach ropy naftowej czy ewentualnych efektach globalnej recesji.
Generalnie jednak Glapiński dawał do zrozumienia, że wizja, którą analitycy Narodowego Banku Polskiego przedstawili w najnowszej, listopadowej projekcji inflacji, zmniejszyła prawdopodobieństwo, że obniżki stóp w 2023 r. będą możliwe.
Ze wspomnianej projekcji inflacyjnej NBP wynika, że inflacja będzie wyższa, a tempo schodzenia do celu inflacyjnego (2,5 proc. +/- 1 pp.) wolniejsze niż wynikało to z analogicznego dokumentu opracowanego w lipcu br.
Zgodnie z listopadową projekcją inflacyjną, w 2022 r. roczna inflacja - przygotowaną przy założeniu niezmienionych stóp procentowych z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 14,4-14,5 proc. (wobec 13,2-15,4 proc. z lipcowej projekcji), w 2023 r. w przedziale 11,1-15,3 proc. (wobec 9,8-15,1 proc.), w 2014 r. 4,1-7,6 proc. (wobec 2,2-6 proc.) oraz 2,1-4,9 proc. w 2025 r. (wcześniej GUS nie podawał prognozy dla 2025 r.).
O ile ze słów Glapińskiego wynika, że decyzje o obniżkach stóp zostaną zapewne odsunięte w czasie (choć oczywiście wszystko będzie zależało od bieżących danych), o tyle RPP w obecnej sytuacji raczej nie jest już skłonna do dalszych podwyżek. Przypomnijmy, Rada Polityki Pieniężnej utrzymała główną stopę NBP na poziomie 6,75 proc. nie tylko na listopadowym posiedzeniu, ale też na październikowym.
Rada uznała, że w świetle dostępnych dziś danych i prognoz, obecny poziom stóp jest właściwy i sprowadzi inflację do celu w horyzoncie projekcji
- mówił Glapiński. Przypominał, że dotychczasowe zacieśnienie polityki pieniężnej (jedenaście podwyżek, łącznie o 665 punktów bazowych przez niespełna rok) będzie jeszcze oddziaływało na gospodarkę w kolejnych kwartałach.
Oczywiście prezes NBP pozostawił jednak furtkę, iż kolejne decyzje RPP będą zależne od danych napływających z gospodarki. Jeśli te będą "rozjeżdżały" się z projekcjami NBP, mogą nastąpić kolejne podwyżki stóp.