Chiny topią notowania ropy naftowej. Rekord zakażeń COVID i protesty przeciw lockdownom

Ropa naftowa w tym roku jeszcze nie była tak tania. W notowania surowca uderza sytuacja w Chinach. W poniedziałek przecenę podsyciły weekendowe protesty w największych chińskich miastach, w tym w portowym i przemysłowym Szanghaju.

Ropa naftowa zaczęła tydzień od wyraźnej przeceny. Notowania surowca w poniedziałek rano są na dużych minusach - traciły około 3 proc. (po 8:30 nieco mniej). Amerykańska ropa WTI jest najtańsza od 19 grudnia zeszłego roku, europejska Brent na obecnym poziomie (nieco ponad 80 dolarów za baryłkę) była notowana ostatnio w pierwszych dniach stycznia. 

Notowania kontraktów terminowych na ropę naftową WTI.Notowania kontraktów terminowych na ropę naftową WTI. Źródło: investing.com

Notowania kontraktów terminowych na ropę naftową Brent.Notowania kontraktów terminowych na ropę naftową Brent. Źródło: investing.com

Ropa naftowa wyraźnie tanieje. Powód - Chiny

Taniejącą ropę można obserwować od kilku tygodni. Jej notowania trzy tygodnie z rzędu zakończyły na minusach (po ponad 4,5 proc.). Spadki napędzane były między innymi przez sytuację w Chinach, gdzie panuje trudna sytuacja covidowa. A ta sytuacja jest trudna z dwóch powodów. Po pierwsze, Chińczycy informują o rekordach w nowych zakażeniach - kolejny, zupełnie świeży padł w poniedziałek: odnotowano 40 052 nowych lokalnych infekcji. Część z miast, w tym wielkie takie jak Kanton i Chongqing, ma problem z powstrzymywaniem rozprzestrzeniania się zakażeń. 

Protest w SzanghajuProtesty w Chinach. Władze informują o rekordowej liczbie zakażeń

To jedna strona medalu, druga jest taka, że mieszkańcom Chin utrzymywanie polityki "zero COVID" w czasie gdy reszta świata niemal zupełnie zrezygnowała z restrykcji, zaczyna już mocno przeszkadzać. Na tyle, że wychodzą na ulice, by protestować. W zeszłym tygodniu doszło do gwałtownych protestów w Zhengzhou, w fabryce produkującej smartfony dla Apple'a. W kolejnych dniach demonstracje zaczęły się odbywać także w innych miastach - nasiliły się w weekend m.in. w Pekinie, Nanjingu, Chengdu i Wuhan. W niedzielę do dość dużej (ale wciąż nie masowej) doszło na przykład w Szanghaju. 

Gorąco w Chinach. "Rewolucja białej kartki" 

Bezpośrednią przyczyną - a może raczej pretekstem - był pożar w mieście Urumczi, w którym zginęło 10 osób. Urumczi znajduje się w regionie, który objęty jest restrykcjami od sierpnia. Według demonstrujących do śmierci ofiar pożaru przyczyniły się właśnie restrykcje. Lokalne władze zaprzeczały tym doniesieniom, zapewniając, że przebywające w płonącym budynku osoby mogły go samodzielnie opuścić.

Protestujący trzymają często czyste białe kartki, czasem stojąc w milczeniu. Według niektórych to ma pokazywać stosowaną w tym kraju cenzurę. BBC zauważa, że wielu określa to mianem "rewolucji białej kartki", "rewolucji czystej kartki" czy "rewolucji formatu A4". 

Chiny. Protesty w SzanghajuW Chinach robi się gorąco. Dziennikarz BBC pobity przez policję

I teraz: jak to, że Chiny zamykają obywateli w domach czy wprowadzają masowe testowanie, wpływa na notowania ropy naftowej? Chiny to największy konsument tego surowca na świecie. Jeśli pojawiają się tam restrykcje, ograniczają one aktywność gospodarczą. Im słabsza aktywność w gospodarce, tym mniej potrzeba jej surowców, w tym ropy. W ten sposób spodziewany spadek popytu ze strony Chin wywołuje spadki cen

Napięcie w Chinach przełożyło się także na rynki akcji - giełdy azjatyckie, szczególnie chińskie indeksy, wyraźnie traciły w poniedziałek (na początku sesji nawet 4 proc., potem niektóre ponad 2 proc.). Także kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy, które otworzą się dopiero za kilka godzin, są na minusach, co może wskazywać, że także tam zobaczymy po południu spadki - na ten moment w każdym razie. 

Zobacz wideo Chiny zaczynają się kurczyć pod względem demograficznym? Pytamy eksperta
Więcej o: