Skarbówka sprzedała Bentleya za "śmiesznie niską" cenę. Musiała ją obniżyć, bo nie było chętnych

Zakopiańska skarbówka sprzedała Bentleya za nieco ponad 100 tys. zł. Fiskus ze względu na niskie zainteresowanie musiał obniżyć cenę do mniej niż połowy wartości samochodu.
Bentley Continental 2008, zdjęcie ilustracyjne
fot. Bentley I/ CC 2.0
Zobacz wideo Luksus made in Poland. Te jachty robią furorę na świecie

Bentley Continental z 2008 roku trafił do skarbówki w październiku. Wówczas rzeczoznawca wycenił go na 235 tys. złotych. Fiskus wystawił samochód na sprzedaż za 75 proc. tej kwoty, czyli 176 tys. zł. Zainteresowanych jednak nie było, cenę trzeba było więc obniżyć - informuje TVN24.

Bentley sprzedany za "śmiesznie niską" cenę

W grudniu cenę obniżono do połowy wartości samochodu, ale wciąż nie było chętnych na kupno. Ostatecznie pojazd udało się sprzedać na przełomie stycznia i lutego za 101 tys. zł. Właściciel salonu samochodów w Małopolsce uznał, że to "śmiesznie niska cena". I rzeczywiście, na popularnych portalach aukcyjnych Bentley Continental z 2008 roku oscyluje w okolicach 200 tys. zł. 

Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl 

Skarbówka poinformowała, że jeśli nie pojawiłby się chętny na kupno Bentleya, jego cena byłaby dalej obniżana. W teorii najniższa kwota, za jaką skarbówka może sprzedać pojazd to 10 procent kwoty, na jaki go wyceniono - czyli w tym wypadku 23 tys. zł. 

Skarbówka tłumaczy, że tak niskie zainteresowanie wynika z tego, że potencjalni nabywcy, skłonni wydać taką kwotę, rzadko trafiają na zakładkę z aukcjami na stronie fiskusa.

Ponadto wspomniany właściciel salonu dodaje, że kupno takiego samochodu może być problematyczne. Trzeba się bowiem liczyć ze sporymi kosztami utrzymania, ale także z tym, że pojazd może być w słabym stanie. 

- Na licytacje urzędów skarbowych wystawiane są samochody z windykacji komorniczej, które zwykle są w stanie nie dobrym, ale dostatecznym. Wyobraźmy sobie, że jestem podatnikiem, mam zaległość i wiem, że będą mnie windykować. To oczywiste, że nie będę dbał o samochód, który mają mi zabrać. Tym bardziej że czasami w samochód z licytacji, szczególnie w taki jak ten, trzeba czasem wpakować worek pieniędzy, żeby doprowadzić go do ładu - mówi.

Ze strony autoDNA możemy się dowiedzieć, że przez 15 lat odnotowano dwie szkody na pojeździe - w 2010 roku (wiadomo tylko, że była to szkoda poniżej 50 tys. zł) i w 2021 roku, kiedy doszło do uszkodzenia nadwozia. Ostatni odczyt drogomierza wskazał 238 543 przejechanych km.

Więcej o: