15. emerytura może stać się faktem. Ekspert analizuje tajemniczą wypowiedź premiera

- Wzrost emerytury znacząco przekroczy 20 proc. - mówił premier Mateusz Morawiecki. Eksperci wzięli kalkulatory do rąk i stwierdzili, że waloryzacja emerytury, trzynastka i czternastka dodane do siebie nie dają jeszcze takiego wzrostu świadczeń. Co zatem mógł mieć na myśli szef rządu?
Według oficjalnych danych GUS w ciągu roku cukier podrożał o 85 proc., mąka o 32,8 proc., jaja o 35,6 proc., ryż o 29,9 proc., mąka o 32,8 proc., pieczywo o 26,6 proc., mięso o 26,2 proc., ryby o 23,5 proc., mleko o 37,8 proc., sery i twarogi o 26,5 proc., a warzywa o 22,3 proc.
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Emerytury w 2023 roku wzrosną o 20 proc. - przekonywał na początku miesiąca premier Mateusz Morawiecki. Zapowiedź mogła zostać uznana za zaskakującą, bo przecież waloryzacja emerytury, która będzie miała miejsce w marcu, wyniesie mniej - niespełna 15 proc. Szef rządu szybko jednak sprecyzował, co ma na myśli. - Podnosimy emerytury do takiego poziomu, by żaden emeryt nie ucierpiał i by podwyżka odzwierciedlała poziom inflacji. A jak dodamy do tego 13. i 14. emerytury, to wzrost emerytur znacząco przekroczy 20 proc. - mówił.

Zobacz wideo Jakiej pomocy potrzebuje teraz Ukraina?

15. emerytura w 2023 roku? Ekspert analizuje słowa premiera

Eksperci z wyliczeniami szefa rządu nie do końca się jednak zgadzają. Okazuje się, że jeżeli zsumować waloryzację, trzynastkę i czternastkę, wciąż brakuje do 20 proc. Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i założyciel Debaty Emerytalnej na łamach portalu Money.pl tłumaczy, że wyliczenia Morawieckiego mogą dotyczyć osób, które dostają świadczenia minimalne lub nieco wyższe. 

Ekonomiści Credit Agricole wcześniej przewidywali jednak, że w roku wyborczym rząd zdecyduje się na wypłatę piętnastek. Możliwe, że właśnie te pieniądze "doliczył" emerytom w swojej kalkulacji szef rządu.

Waloryzacja emerytur niższa niż inflacja

Emerytury wzrosną, seniorzy mają więc powody do zadowolenia, chociaż i tak ostatecznie stracą. Inflacja w styczniu w Polsce wyniosła bowiem 17,2 proc. - podał przed tygodniem Główny Urząd Statystyczny. Po dwóch miesiącach spadków inflacja znów poszła w górę, a jeśli wziąć pod uwagę ceny żywności i wydatki na mieszkanie to były one jeszcze wyższe, bo wzrosły o niemal 21 proc. O 34 proc. zdrożały zaś nośniki energii. 

Według części ekspertów inflacja ma szansę spaść do poziomu 10 proc. Warto jednak wziąć pod uwagę tzw. efekt bazy. 

-  Inflacja od maja lub czerwca będzie niższa. Ale będzie to efekt bazy, efekt porównania odczytu z bardzo wysokimi odczytami z tego roku. Inflacja będzie porównywana względem tych 10,15, czy 20 proc. Dla konsumentów to jednak będzie marne pocieszenie - wyjaśniał w rozmowie z Gazeta.pl prof. Marian Noga, były członek RPP. 

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: