Większość Polaków chce chronić rynek przed ukraińskim zbożem. Polska pszenica już dwa razy tańsza

Większość Polaków chce chronić polski rynek przed zalewem zboża z Ukrainy - wynika z najnowszego sondażu. Tymczasem polskie zboże jest dziś dwukrotnie tańsze, niż przed rokiem. - My trochę wyolbrzymiamy znaczenie zboża eksportowanego z Ukrainy - oceniał jeszcze w styczniu szef resortu rolnictwa Henryk Kowalczyk.
Premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania poświęconego rolnictwu
Fot. Tomasz Stanczak / Agencja Wyborcza.pl

Polacy nie chcą, by ukraińskie zboże zalewało polski rynek i zagrażało naszym rolnikom - wynika z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej". 60,4 proc. badanych stwierdziło, że nie chce, by ukraiński surowiec importowano do Polski bez ceł. Utrzymania importu chce 33,8 proc. ankietowanych, a 5,8 proc. nie wyraziło na ten temat zdania. Wprowadzenia ograniczeń chcą w większym stopniu zwolennicy opozycji (65 proc. badanych), w mniejszym stopniu zwolennicy Zjednoczonej Prawicy (46 proc.). 

Polacy zdali się dostrzec problem, o którym część środowisk rolniczych mówi od miesięcy. "Z całej Polski docierają sygnały, że zboże z Ukrainy pozostaje w Polsce, bo reeksport jest iluzoryczny, niszczy polski rynek zboża. Usłyszałem od ważnego polityka z własnej partii, że buntuję rolników, bo gdyby nie moje wypowiedzi siedzieliby cicho" - pisał już w lipcu 2022 roku Jan Krzysztof Ardanowski, były wiceminister rolnictwa, który opuścił resort po konflikcie z Jarosławem Kaczyńskim. Jego przestrogi się potwierdziły. Ceny gwałtownie spadły. Z uwagi na import ukraińskiego zboża, polską pszenicę można dziś kupić za 700 zł. Tymczasem wiosną zeszłego roku była dwukrotnie droższa. Część polityków mówi wprost: to efekt zalewania polskiego rynku przez zboża z Ukrainy. - Mamy gigantyczną nadpodaż, bo w Polsce w ubiegłym roku był urodzaj na zboże i skupy są jej pełne. Doszedł zabójczy dla nas import z Ukrainy, którego nikt nie kontrolował i nie ograniczył. Dziś PiS chce zamknąć usta rolnikom 10 miliardami zł. To niepoważne - ocenia w rozmowie z dziennikiem poseł PSL Mieczysław Kasprzak.

Zobacz wideo Czy Tusk okradł Polaków reformą OFE?

Politycy o ukraińskim zbożu: Zaczęło to różnymi kanałami wlewać się do Polski

Temat zboża rozpala dziś polityków, którzy próbują wskazać odpowiedzialnego za masowy import ukraińskiego zboża. Część wskazuje na decyzję Komisji Europejskiej, która cła zniosła, inni twierdzą, że resort rolnictwa miał miesiące, by na otwarcie rynku zareagować. 

Na antenie Polskiego Radia wiceminister edukacji i nauki Włodzimierz Bernacki przypomniał, że rząd apelował do Komisji Europejskiej, aby w okolicznościach zniesienia ceł na produkty rolne z Ukrainy - transporty te były plombowane. - Trzeba doprowadzić do sytuacji, w której nadwyżka zboża zostanie skonsumowana, przetworzona czy też transferowana do tych miejsc do których miała trafić, czyli do Azji, do Afryki. Wiele osób handlujących zbożem zatrzymało je na terenie Polski - tłumaczył.

Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Marek Sawicki przyznał, że Unia Europejska powinna wprowadzić kaucje wwozowe na obszar Unii Europejskiej już w momencie ponownego otwarcia drogi morskiej z portów Morza Czarnego. - Jeśli granice były otwarte, nie było ceł, zniesiono jakiekolwiek wymogi w zakresie kontroli fitosanitarnej, to zaczęło to różnymi kanałami wlewać się do Polski - mówił polityk cytowany przez Informacyjną Agencję Radiową. 

Premier: Zabezpieczymy polską wieś. Kowalczyk: Wyolbrzymiamy znaczenie zboża z Ukrainy

Temat zboża jest drażliwy dla władzy, bo rolnicy to jeden z najważniejszych elektoratów PiS. Niskie ceny zboża to również zaprzeczenie deklaracji, jakie składał premier Mateusz Morawiecki. - My mamy w Polsce polską żywność, polskie zboże i będziemy zabezpieczać polską wieś i polskiego rolnika - mówił w lipcu zeszłego roku. 

Oliwy do ognia mogą dziś dolać niedawne wypowiedzi szefa resortu rolnictwa. - My trochę wyolbrzymiamy znaczenie zboża eksportowanego z Ukrainy. Ono rzeczywiście rodzi problemy przy granicy, ale na zachodzie Polski to już ceny światowe wpływają na sytuację na rynku - mówił pod koniec stycznia w rozmowie z Polską Agencją Prasową Henryk Kowalczyk. 

Studia Biznes i Zielonego Poranka możecie słuchać też w wersji audio w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: