Oskar Szafarowicz ma nowe stanowisko w PKO BP. WP: Kompetencje znów mniejsze niż wymagania

Oskar Szafarowicz, działacz Forum Młodych PiS, niedawno został zatrudniony w PKO BP. Jak ustaliła WP, nie spełniał jednak wymogów na swoje stanowisko. Nie spełnia też na inne, na które został przeniesiony. Ponadto szef Szafarowicza, Jakub Kowaleczko, ma zostać zwolniony z pracy.
Oskar Szafarowicz
fot. Twitter.com/Szafarowicz2001

Na początku kwietnia okazało się, że znany z kanału Okiem młodych w mediach społecznościowych 23-letni Oskar Szafarowicz dostał posadę w państwowym PKO BP. Działacz został zatrudniony jako specjalista w "obszarze prezesa zarządu, pionie zarządzania personelem, w biurze zarządzania wartością pracownika, w zespole planowania i sprawozdawczości". Nie minął nawet miesiąc, a Szafarowicza przeniesiono z zespołu planowania i sprawozdawczości do sekcji rekrutacji w zespole "contact center HR", gdzie pracuje jako "specjalista ds. rekrutacji" - wynika z danych z wewnętrznej bazy banku, do której dotarła Wirtualna Polska. 

Zobacz wideo Czy poseł Mejza szantażuje Kaczyńskiego? Donald Tusk wyjaśnia

Oskar Szafarowicz nowym stanowiskiem w PKO BP. Nie spełnia wymagań banku z ogłoszenia

Z ogłoszeń PKO BP wynika, że na pierwsze stanowisko Szafarowicza w banku wymagane było wykształcenie wyższe, najlepiej w kierunku ekonomii lub finansów. 23-latek nie posiada kompetencji na to stanowisko, bo aktualnie studiuje na drugim roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim - informuje WP Można się tego dowiedzieć m.in. z "dokumentacji jego sprawy dyscyplinarnej, która toczy się przed rzecznikiem dyscyplinarnym ds. studentów i doktorantów, a którą wszczęto po tym, jak inni studenci zarzucili mu rozpowszechnianie w internecie informacji, które pozwalały zidentyfikować syna posłanki Magdaleny Filiks jako ofiarę pedofila" - czytamy w materiale Wirtualnej Polski. PKO BP, mimo kilkukrotnych próśb o komentarz w tej sprawie, nie odpowiedział redakcji. Bank nie miał jednak problemów na odpisanie dziennikarzom, gdy ci wypytywali o zatrudnienie w banku Franciszka Przybyły, asystenta posła Łukasz Mejzy (o którym dalej). 

Według WP do objęcia nowego stanowiska Szafarowicz również nie miał kompetencji, o których bank pisze w ogłoszeniu. Tym razem studia wyższe nie są wymogiem, ale PKO BP podkreśliło, że kandydaci powinni mieć minimum dwa lata doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu projektów rekrutacyjnych. A jak wynika z ustaleń WP, młody działacz nigdy nie zajmował się zawodowo tego rodzaju aktywnością. Jego jedynym doświadczeniem w pracy ma być kilka tygodni, które przepracował na stanowisku młodszego specjalisty ds. promocji w Krajowym Zasobie Nieruchomości.

Na nowym stanowisku 23-latek ma "samodzielnie prowadzić projekty rekrutacyjne na stanowiska specjalistyczne i eksperckie", "doradzać menedżerom w zakresie rekrutacji i selekcji kandydatów" oraz "ściśle współpracować z HR Business Partnerami w zakresie rekrutacji". Według informacji WP Oskar Szafarowicz regularnie pojawia się w centrali PKO BP przy ul. Chmielnej w Warszawie. 

Kontrowersyjne posady dla osób związanych z PiS, za które mają polecieć głowy

Zatrudnienie Oskara Szafarowicza nie było w ostatnim czasie jedyną kadrową kontrowersją w PKO BP.  Na stanowisko specjalisty w zespole organizacji w pionie zarządzania personelem zatrudniono niedawno Franciszka Przybyłę. Wcześniej jako asystent posła Łukasza Mejzy miał on namawiać rodziców śmiertelnie chorych dzieci na niesprawdzone terapie.

Gdy ta informacja wypłynęła w WP, wicepremier Jacek Sasin, minister aktywów państwowych zażądał od władz banku wyjaśnień i przeanalizowania procesu zatrudnienia Przybyły. Potem sam Przybyła złożył wypowiedzenie i odszedł z pracy w PKO BP.

Pracę w państwowym gigancie stracić ma też Jakub Kowaleczko, szef kadr w PKO BP. W marcu przejął on stery HR w banku i to po jego nominacji zatrudniono współpracownika Łukasza Mejzy. Pod Kowaleczkę ponadto podlegały oba zespoły, w których zatrudniony był Oskar Szafarowicz. Wedle informacji naszego dziennikarza, Jacka Gądka, w centrali Prawa i Sprawiedliwości uznano tę, z pozoru drobną, ale kłującą w oczy sprawę zatrudnienia asystenta Mejzy, za na tyle ryzykowną w kampanii, że należy ją przeciąć i wyczyścić. Stąd decyzja o odejściu również szefa kadr w banku - Jakuba Kowaleczki, człowieka wicepremiera Jacka Sasina.

Więcej o: