W rosyjskiej fabryce materiałów wybuchowych mieszczącej się w Czapajewsku doszło do eksplozji. Jak informuje Ria Novosti, zginęło co najmniej sześć osób, a osiem odniosło rany.
Zakład specjalizuje się w produkcji przemysłowych materiałów wybuchowych oraz chemikaliów. Na jego terenie jest przetwarzanych wiele niebezpiecznych substancji takich jak amoniak, kwas azotowy, kwas siarkowy. Niebezpieczne są też zapalniki. Firma, w której pracuje 1300 osób, wydała komunikat. Do wypadku doszło "podczas prac naprawczych".
Jak informuje "The Moscow Times", piątkowy incydent jest kolejnym nietypowym zdarzeniem, do jakiego doszło w rosyjskich zakładach o podobnym profilu. W zeszłym miesiącu w eksplozji w Tambowie zginęło pięć osób. Lokalne władze wydały komunikat, w którym zapewniły, że powodem tragedii był błąd ludzki, a nie atak terrorystyczny. Do groźnego wypadku doszło też w fabryce materiałów wybuchowych w regionie Perm, 100 km od Moskwy. Ranny został też pracownik w Kazaniu - do eksplozji doszło tam w kwietniu.
Doniesień o pożarach i wybuchach w różnych częściach Rosji jest sporo. W maju w graniczącym z Ukrainą obwodzie biełgorodzkim odnotowano silną eksplozję, wskutek której wybuchł pożar składowiska śmieci. Wcześniej, w Chanty-Mansyjskim Okręgu Autonomicznym Rosji doszło do potężnej eksplozji gazociągu Jamał-Europa. W wyniku wybuchu zginęła jedna osoba, a pięć zostało rannych. Jak donoszą rosyjskie media, dwie z ofiar są w stanie krytycznym. Na miejscu pracują służby ratunkowe. Na początku maja w obwodzie briańskim - około 60 kilometrów od granicy z Ukrainą - doszło do eksplozji, w której wykoleił się pociąg towarowy. Wybuchy zdarzają się nawet w Moskwie. W kwietniu w kawiarni w centrum Petersburga doszło do wybuchu, w wyniku którego zginął znany rosyjski bloger wojskowy, korespondent wojenny i propagandysta Władlen Tatarski (właśc. Maksim Fomin). Mężczyzna miał być związany z Grupą Wagnera.