Jak przekazuje "The Telegraph" w tekście z sobotniego wieczora, choć "sojusznicy NATO twierdzą, że drzwi dla Kijowa są otwarte", istnieją pomiędzy nimi podziały co do tego, jak szybko należy podjąć ten krok. "Berlin nie chce proponować Ukrainie natychmiastowego członkostwa. Chce procesu i czasu na opracowanie gwarancji, które zasadniczo zablokują członkostwo. Niemcy nie chcą, aby Władimir Putin potencjalnie testował artykuł piąty" - cytuje "The Telegraph" swojego informatora. Zgodnie z artykułem 5. NATO każde państwo członkowskie zaatakowane przez zewnętrznego agresora ma prawo zażądać interwencji wojskowej od reszty sojuszników.
"The Telegraph" zauważa, że obawy te zdają się uspokajać przedstawiciele administracji USA. Na dowód przywołuje słowa doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego. "Nie dążymy do rozpoczęcia trzeciej wojny światowej. Ukraina nie zostanie członkiem NATO podczas szczytu w Wilnie, ale będzie to ważny krok na drodze do jej członkostwa" - przekazał Jake Sullivan w piątek podczas briefingu prasowego w Białym Domu. W podobnym tonie wypowiada się w ostatnim czasie prezydent USA Joe Biden, który twierdzi, że akces Ukrainy do NATO zajmie jeszcze trochę czasu.
Dyplomaci i urzędnicy twierdzą, że Ukrainie najprawdopodobniej zostanie zaproponowany "Bukareszt plus", który opiera się na wcześniejszej obietnicy przyjęcia kraju do NATO, ale nie będzie absolutną gwarancją akcesji. Przypomnijmy, że podczas szczytu w Bukareszcie w 2008 roku Sojusz nie zaoferował Planu Działań na rzecz Członkostwa (MAP, Memebership Action Plan) Gruzji i Ukrainie. Winny miał być sprzeciw Francji i Niemiec. Członkowie NATO zgodzili się jednak na przyszłe członkostwo tych dwóch krajów w pakcie.
"Obecnie Stany Zjednoczone, Niemcy i Francja pracują nad propozycjami, by w prawnie wiążących umowach określić swoje poparcie dla Kijowa. To umocniłoby zachodnią pomoc wojskową, a także pakiet szkoleniowy i przyszłe kroki, takie jak transfer myśliwców F-16" - zaznacza The Telegraph.
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział wcześniej, że na szczycie Sojuszu w Wilnie przywódcy przyjmą pakiet dotyczący Ukrainy, który będzie zawierał trzy główne elementy. Nie ujawnił jednak treści przyszłej decyzji NATO w sprawie członkostwa Ukrainy.
Nietrudno się domyślić, że taka decyzja członków sojuszu raczej nie przypadnie do gustu prezydentowi Ukrainy. "Potrzebujemy jakiegoś sygnału, jasnego, że Ukraina będzie w sojuszu" - powiedział Zełenski dziennikarzom podczas podróży do Czech. "Nie, że drzwi będą otwarte - to nie wystarczy" - dodał, cytowany przez "The Telegraph".
Z kolei podczas wizyty w Słowacji prezydent Ukrainy powiedział, że oczekuje jedności od szczytu NATO w Wilnie. Po spotkaniu z prezydentką Słowacji Zuzaną Czaputową w Bratysławie Wołodymyr Zełenski podkreślił, że nie można dopuścić, aby spełniły się rosyjskie oczekiwania co do słabości NATO. - Uważam, że dopóki nie zostanie rozwiązany problem przyjęcia Szwecji i sygnału co do zaproszenia Ukrainy, to w NATO będzie brakować jedności, a jego siła będzie zagrożona - oświadczył prezydent Ukrainy. "Dlatego oczekujemy pozytywnych rezultatów albo chociaż prowadzących do nich kroków. To jest bardzo ważne dla bezpieczeństwa całego świata" - powiedział Wołodymyr Zełenski. Dodał, że od tego też zależy sytuacja związana z Rosją, gdyż liczy ona, że świat zobaczy słabość i niezdecydowanie NATO. Nie można do tego dopuścić - dodał ukraiński prezydent.
Szczyt NATO w Wilnie odbędzie się 11 i 12 lipca. Weźmie w nim udział m.in. prezydent Joe Biden, który 9 lipca rozpoczął swoją wizytę w Europie.