Ustawa, której projekt przygotował rząd, przewiduje, że brak wzrostu cen za energię elektryczną będzie obowiązywał do 3000 kWh dla gospodarstw domowych, do 3600 kWh dla osób z niepełnosprawnością oraz do 4000 kWh dla rolników i rodzin z Kartą Dużej Rodziny. To oznacza, że limity wzrosną o 1 MWh. Mniej za prąd zapłacą również małe i średnie firmy, odbiorcy wrażliwi, jak szkoły czy szpitale oraz samorządy. Od 1 października 2023 r. gwarantowana cena energii elektrycznej będzie wynosić dla nich 693 zł za 1 MWh - obecnie jest to 785 zł.
Szybkie tempo prac nad podniesieniem limitów zużycia energii elektrycznej krytykowała opozycja, według której rząd zdecydował się na zmiany w obliczu nadchodzących wyborów parlamentarnych. - Problem energetyki jest bardzo ważny i powinno się do niego podejść bardzo poważnie. Kiedy rok temu te problemy były zgłaszane, że 2 MWh to jest mało dla gospodarstwa, to udowadnialiście z tej trybuny, że kto oszczędnie gospodarzy energią elektryczną, to mu wystarczy. A dzisiaj co się stało? Już oszczędność nie obowiązuje? Mamy pod dostatkiem energii elektrycznej - mówił w środę w Sejmie poseł PSL Mieczysław Kasprzak.
W ubiegłym roku przyjęto przepisy, które zamroziły tegoroczne ceny energii elektrycznej na poziomie z 2022 roku do określonych rocznych limitów. Jednak dane, które GUS opublikował na początku czerwca, wskazywały, że wielu Polaków nie mieści się w limitach. Z raportu: "Zużycie energii w gospodarstwach domowych w 2021 roku" wynika, że gospodarstwa domowe zużywały w nim średnio więcej energii elektrycznej, niż obejmuje obowiązujący w 2023 roku limit. Średnie roczne zużycie wszystkich nośników energii wyniosło 2035 kWh w mieście i 3147 kWh na wsi. W gospodarstwach domowych prowadzących działalność rolniczą roczne zużycie prądu wyniosło 4247 kWh, a w pozostałych wiejskich - 2936 kWh.