"Banki często przekraczają granice prawa, wprowadzając liczne błędy i niezgodne z ustawą zapisy do umów kredytowych" - czytamy na stronie jeden z kancelarii, która zajmuje się m.in. weryfikacją umów bankowych. Money.pl opisuje, że do sądów trafia coraz więcej spraw, nie tylko dotyczących kredytów frankowych, w których kredytobiorcy oraz pożyczkobiorcy kwestionują podpisane z bankiem umowy. Korzystają oni z tzw. sankcji kredytu darmowego (SKD), przewidzianej w ustawie o kredycie konsumenckim (art. 45). Można powołać się na nią nawet rok po spłacie kredytu lub po zerwaniu umowy za niespłacenie zobowiązań.
Sankcja kredytu darmowego zakłada, że w przypadku naruszenia przez kredytodawcę konkretnych przepisów konsument, po złożeniu kredytodawcy pisemnego oświadczenia, zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów należnych. Mowa m.in. o naliczaniu prowizji od ubezpieczenia, błędnie określonej kwocie kredytu lub jego całkowitych kosztów. Anonimowi rozmówcy money.pl, którzy zajmują się finansami, zdradzają, że takich spraw w ostatnich miesiącach narasta. "Kredytobiorcy i pożyczkobiorcy sprawdzają, czy dzięki SKD są w stanie ulżyć sobie w spłacaniu wysokich rat" - czytamy. W Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych dostępnych jest 555 wyników z wyrokami w takich sprawach oraz 3650 wyników po wpisaniu frazy "art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim".
Ustawa zakłada również, że jeżeli umowa o kredyt konsumencki nie przewiduje terminu spłaty kredytu, konsument zwraca kredyt w terminie: pięciu lat - w przypadku kredytów konsumenckich do wysokości 80 000 zł lub dziesięciu lat - w przypadku kredytów konsumenckich powyżej 80 000 zł. Ponadto, gdy kredytodawca w umowie nie określił zasad i terminów spłaty kredytu, konsument zwraca kredyt w równych ratach, płatnych co miesiąc, od dnia zawarcia umowy. Aby skorzystać z "darmowego kredytu", należy zarówno złożyć pozew w sądzie, jak i oświadczenie w banku.