10,8 proc. - tyle wyniosła inflacja roczna w lipcu br. w Polsce, według szybkiego szacunku GUS. To oczywiście wciąż bardzo wysoki wynik (cel inflacyjny NBP to 2,5 proc.), ale jednak najniższy od lutego 2022 r.
Coraz bliżej jest też inflacji do spadku poniżej 10 proc. To zarysowana przez prezesa NBP Adama Glapińskiego granica, za którą należy oczekiwać obniżek stóp. Część ekonomistów - w tym także niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej, ale będący w mniejszości (Joanna Tyrowicz, Ludwik Kotecki, Przemysław Litwiniuk) - uważa, że obniżki stóp jeszcze w 2023 r. będą błędem. Mimo wszystko prezes Glapiński nakreślił warunki dość jasno, więc analitycy w swoich prognozach się tego trzymają.
W związku z tym pytanie o pierwszą obniżkę stóp zaczyna się już nie od "czy", ale od "kiedy". W grę wchodzą w zasadzie dwie odpowiedzi - wrzesień lub październik. Pierwszy termin byłby możliwy, gdyby za miesiąc GUS podał odczyt inflacji rocznej za sierpień poniżej 10 proc.
Inflacja za sierpień może jednak być jednocyfrowa. RPP obetnie stopy jesienią, po tym jak dzieci pójdą do szkoły
- oceniają ekonomiści banku Pekao. Słowa "jak dzieci pójdą do szkoły" to aluzja do ich niedawnej dyskusji z analitykami mBanku o tym, kiedy zaczyna się w Polsce jesień (eksperci z mBanku oczekują pierwszej obniżki "jesienią"). Dla tych pierwszych jesień to już posiedzenie RPP 5-6 września, z kolei dla ich kolegów z mBanku - dopiero 3-4 października (bo jesień zaczyna się 23 września).
Abstrahując od tych dyskusji przyrodniczo-filozoficznych, ekonomiści mBanku obstają z kolei przy prognozie obniżki dopiero w październiku br.
Spadek inflacji do poziomów jednocyfrowych nastąpi we wrześniu. Jest pewna szansa na sierpień, jednak oceniamy, że nie jest ona znacząca
- oceniają. I dodają, że póki co ich scenariuszem głównym jest 4-5 obniżek po 25 punktów bazowych w odstępach dwumiesięcznych, startując od października. Dziś główna stopa NBP to 6,75 proc., a więc ta prognoza zakłada, że za rok mogą być to okolice ok. 5,50 proc.
Ale już np. ekonomistom ING Banku Śląskiego bliżej do przewidywań ich kolegów po fachu z Pekao - oni spodziewają się cięcia stóp już we wrześniu.
Naszym zdaniem NBP obniży stopy o 50-75 punktów bazowych w 2023 r. i rozpocznie łagodzenie we wrześniu
- czytamy w ich analizie.
W konkursie "pierwsza obniżka we wrześniu czy w październiku?" nie biorą udział ekonomiści PKO BP, ale na dziś oczekują, że inflacja za sierpień nieznacznie przekroczy symboliczne 10 proc.
Nasza obecna prognoza wskazuje, że inflacja CPI w sierpniu będzie na granicy 10 proc. rok do roku (10,1 proc.) - poniżej tego poziomu spychać ją mogą ceny żywności, źródłem ryzyka w górę są ceny paliw
- komentują. W każdym razie oni raczej nie są w "teamie wrzesień". Już po lipcowej konferencji Glapińskiego pisali, że oczekują pierwszej obniżki stóp dopiero w listopadzie, ale "widzą ryzyko wcześniejszego ruchu, w październiku". Oczekują obniżek po 150 pb rocznie (a więc do okolic 5 proc. na koniec 2024 r. i 3,5 proc. na koniec 2025 r.).
Obniżek stóp - łącznie o 50 pb, do 6,25 proc. - w ostatnim kwartale br. oczekują ekonomiści Credit Agricole.
Oczywiście to, kiedy RPP obniży pierwszy raz stopy, jest ważne, ale tak naprawdę rynek już wie, że to się zadzieje. Świadczy o tym fakt, że rynkowa stopa WIBOR (na której bazuje oprocentowanie zmienne kredytów mieszkaniowych) już spada. Stan na 31 lipca to WIBOR 3M 6,72 proc., a WIBOR 6M 6,62 proc. Te stawki są niżej od głównej stopy NBP (nadal 6,75 proc.) pierwszy raz od 2015 r. Od czasu lipcowego wystąpienia Glapińskiego WIBOR 3M zjechał o 18 punktów bazowych, a WIBOR 6M o 30 pb.
Tak działa WIBOR - nie liczą się same decyzje RPP, ale oczekiwania rynku co do ruchów RPP. Dlatego jeśli tzw. forward guidance (czyli zapowiedzi kolejnych ruchów) ze strony RPP będzie jasne, no i Rada będzie oczywiście "dowozić" te obniżki, to WIBOR z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem będzie już działania RPP "konsumować".