Od momentu ruszenia cyklu tzw. pikników 800 plus opozycja wskazuje, że w ten sposób rządzący prowadzą kampanię wyborczą finansowaną z rezerwy budżetowej. PiS broni się jednak, że pikniki 800 plus to zwykła kampania informacyjna, taka, jak każda inna. Ma na nią pójść - według doniesień mediów - nawet 12,5 mln zł. Co o tym sądzą wyborcy? Z badania przeprowadzonego przez United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że ponad połowa ankietowanych nie jest zachwycona takim sposobem dysponowania finansami publicznymi przez rząd.
Respondenci zostali zapytani o to, czy zgadzają się, że w roku wyborczym publiczne pieniądze z Kancelarii Premiera, ministerstw i innych instytucji publicznych mogą być wydawane, np. na pikniki z wyborcami? Większość ankietowanych (55 proc.) była przeciwna takiemu dysponowaniu finansami publicznymi, z czego 42,7 proc. opowiedziała, że zdecydowanie się na to nie zgadza, a 12,3 proc., że "raczej się nie zgadza". Z drugiej strony zwolenników wydawania publicznych pieniędzy na m.in. pikniki z wyborcami było 41,7 proc., z czego 22,8 proc. respondentów odpowiedziało, że "raczej się zgadza" z takim wydatkowaniem publicznych pieniędzy, a 18,9 proc. zdecydowanie się na to zgadza. Zdania na ten temat nie miało 3,3 proc.
Wirtualna Polska opisuje, jak rozkładają się głosy w zależności od poglądów politycznych. Krzysztof Izdebski, prawnik Open Spending EU Coalition i Fundacji Batorego, wskazuje, że w tych danych widać kolejny "odprysk walki o plemiona". Z sondażu wynika bowiem, że wśród grup wyborców Zjednoczonej Prawicy 67 proc. uważa, że takie wydatkowanie pieniędzy jest w porządku, natomiast 66 proc. wyborców opozycji jest temu przeciwna. Z kolei wśród wyborców niezdecydowanych na "tak" jest 55 proc., a na "nie" 39 proc. Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI&CATI w dniach od 29 do 30 lipca na reprezentatywnej grupie 1000 dorosłych Polaków.
Jak dowiedział się portal oko.press, na pikniki przeznaczone zostanie 12,5 mln zł z rezerwy budżetowej. Dziennikarze "Rzeczpospolitej" dotarli z kolei do informacji, że za prawie 300 tysięcy zł ministerstwo kupiło: 5 tys. misiów pluszowych, 5 tys. innych maskotek, 25 tys. ołówków ze zwierzątkami, 5 tys. piórników i butelek na wodę, 15 tys. odblasków, 30 tys. balonów oraz 15 tys. wiatraczków. Przy okazji przypomnijmy, że Najwyższa Izba Kontroli kilkukrotnie wskazywała, że Prawo i Sprawiedliwość niewłaściwie wydaje pieniądze z rezerwy budżetowej, która ma służyć na "wydatki nieprzewidziane i nadzwyczajne", jak na przykład usuwanie skutków kataklizmów.