Ceny paliw wzrosną? Kończą się wakacyjne rabaty, przewidywane są podwyżki. "Ceny stabilne do wyborów"

Ceny paliw wzrosną? - Obecnie przewidujemy wzrosty cen oleju napędowego i benzyny o około 4-5 groszy. Jest to jednak bardzo delikatna korekta - powiedział WP Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol. Według analityków na stabilne ceny paliwa możemy liczyć do czasu wyborów.
Ceny paliw (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Od 30 czerwca na stacjach Orlenu obowiązywała wakacyjna obniżka na paliwa. Organizatorzy zwiększyli limit tankowania z rabatem względem tego obowiązującego w ubiegłym roku. Wówczas klienci stacji skorzystali z akcji aż 16 milionów razy. Obniżka na stacjach Orlenu skończyła się jednak wraz z początkiem nowego miesiąca.

Zobacz wideo Co wpływa na ceny paliw? Czy jest szansa na obniżki? Pytamy Urszulę Cieślak

Ceny paliw wzrosną? "Cena diesla będzie musiała się zmienić"

Wirtualna Polska rozmawiała na temat przewidywanych zmian cen paliw z analitykami. - Kierowcy muszą spodziewać się, że ich paragony i faktury za tankowanie będą wyższe nie tylko z powodu kończących się promocji, ale również ze względu na delikatne podwyżki. Obecnie przewidujemy wzrosty cen oleju napędowego i benzyny o około 4-5 groszy. Jest to jednak bardzo delikatna korekta - powiedział WP Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol. 

Rafał Zybert z BM Reflex stwierdził zaś, że eksperci przewidują, że "ceny pozostaną stabilne do wyborów". Później mogłyby natomiast wrócić do poziomu ok. 7 zł za litr. Wszystko zależeć będzie jednak od sytuacji na rynku. To będzie też pierwsza jesień bez rosyjskiego oleju napędowego, co może wpłynąć na wzrost cen. - Jest też obawa o podaż diesla o parametrach zimowych, bo duża część tego paliwa idzie do rafinerii na bliskim wschodzie. I jego cena będzie musiała się zmienić, niezależnie od tego kto wygra wybory - tłumaczył Zybert. Jego zdaniem ceny paliwa nie wzrosną tylko w wypadku umocnienia się złotówki.

Wzrost cen w Polsce. Kończy się termin obowiązywania tarczy energetycznej

Tymczasem w najbliższym czasie Polaków uderzą po kieszeniach nie tylko ceny paliw, ale i ogrzewania. Z końcem roku przestanie bowiem obowiązywać tarcza energetyczna i wrócimy do prawdziwych taryf. Obecnie obowiązują jeszcze przepisy, które ograniczyły możliwość podnoszenia rachunków za ogrzewanie do 40 proc. "Tam, gdzie przed wdrożeniem tarczy podwyżki były wyższe, rachunki pójdą w górę, ale w miastach, gdzie wzrosty cen nie przekraczały 40 proc., mieszkańcy nie odczują zmiany" - prognozował "Business Insider" pod koniec sierpnia

Więcej o: