Sprzedała lody, wystawiła paragon i nagle kontrola. Skarbówka wlepiła jej mandat

Klient kupił lody w jednej z lodziarni, a sprzedawczyni wydrukowała paragon i położyła go na ladzie. "W kolejce" stali również kontrolerzy skarbówki, którzy natychmiast wystawili pracownicy mandat za "niewydanie paragonu". Sprawę opisuje program "Interwencja" stacji Polsat News.
Kasa fiskalna (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Wyborcza.pl
Zobacz wideo Piotr Kuczyński analityk domu inwestycyjnego Xelion wyjaśnia spadek złotówki

- Przyszedł do mnie klient, ja nabiłam dwie gałki i wydałam mu paragon, położyłam tutaj na ladzie. I poszłam nakładać loda. Za nim przyszły dwie osoby i powiedziały od razu, że mam mandat i mam to zapłacić - opowiedziała pracownica sieci lodziarni działającej w centralnej Polsce. Kontrolerzy skarbówki wystawili mandat na kwotę 3 tys. zł. Czy słusznie?

Sprzedawczyni wydrukowała paragon, ale dostała mandat

Nagrania z monitoringu pokazały, że sprzedawczyni faktycznie wydrukowała paragon, ale nie wręczyła go klientowi do ręki, tylko położyła na ladzie. Natomiast kontrolerzy uznali, że paragon nie został wydany w ogóle - podaje Polsat News. "Podstawą wystawienia mandatu, było niewydanie paragonu, w sposób umożliwiający klientowi jego odebranie" - brzmi fragment oświadczenia Izby Administracji Skarbowej w Warszawie. Jednocześnie wskazano, że w przypadku "stwierdzenia znikomej społecznej szkodliwości czynu, sprawca nie podlega ukaraniu". Ale sprzedawczyni mandat dostała.

Łukasz Walasik, radca prawny, ekspert prawa podatkowego wskazuje, że przepisy w kwestii wydawania paragonów są niejasne. - W mojej ocenie ekspedientka prawidłowo zadziałała i wydała paragon. Sądy administracyjne poruszały tę kwestię. I zgodnie z tym samo zaoferowanie kupującemu paragonu jest wystarczające i w pełni odpowiada obowiązkowi wydania paragonu - powiedział redakcji "Interwencja".

Dostała mandat za "niewydany" paragon. Krajowa Administracja Skarbowa zareagowała

Sprzedawczyni lodziarni podpisała mandat, a urząd celno-skarbowy nie przyjął odwołania. - Gdyby nie przyjęła mandatu, sprawa rozpatrywana byłaby na zasadach ogólnych, pracownica miałaby możliwość odwołania się, ostatecznie sprawa mogłaby trafić do sądu, który - zakładam - dużo rzetelniej by tą sprawą się zajął - tłumaczy Łukasz Walasik. Ostatecznie sprawa zakończyła się pozytywnie. "Po tym jak redakcja "Interwencji" zainteresowała się sprawą, nastąpił zwrot. Krajowa Administracja Skarbowa wysłała do sądu pismo, by uchylić mandat" - czytamy.

Więcej o: