Wojskowe cysterny na stacjach Orlenu. Kierowana przez Daniela Obajtka spółka potwierdza

Biuro Prasowe Orlenu potwierdza, że w dostawach paliw do stacji koncernowi pomagają wojskowe cysterny. Zapewnia jednocześnie, że nie wykorzystuje wojskowych rezerw paliwowych. "To fake news" - twierdzi spółka.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Zobacz wideo Jakie motywacje stoją za tak znacznymi obniżkami cen paliwa?

Nagrania i zdjęcia wojskowych cystern na stacjach Orlenu publikowane są w ostatnim czasie w portalu X. Niektórzy w komentarzach - pół żartem, pół serio - piszą, że dzięki obecności cystern naprawione zostają "awarie" dystrybutorów. Komentatorzy w internecie zwracają uwagę, że stacje Orlenu "awariami" mogły po prostu maskować braki paliwa. Więcej pisaliśmy o tym poniżej: 

Orlen o wojskowych cysternach na stacjach: Wspierają logistykę

Do wojskowych cystern Orlen odniósł się w krótkim komunikacie. Biuro prasowe koncernu "jednoznacznie dementuje pojawiające się w internecie sugestie o wykorzystywaniu przez ORLEN wojskowych rezerw paliwowych". Zapewnia, że to "fake news". "Natomiast potwierdzamy, że tak jak wielokrotnie w przeszłości (np. podczas wzmożonego ruchu w okresie letnim), wojskowe cysterny wspierają naszą logistykę w szybszych dostawach paliw produkowanych i importowanych przez ORLEN" - czytamy.

Oświadczenie Orlenu skomentował Robert Tomaszewski z Polityki Insight. Zwraca uwagę, że w już tydzień wcześniej pisał, iż wojsko będzie wspierać Orlen. 

Jak ujawniła 19 września Polityka Insight, Orlen ma wykorzystywać rezerwy strategiczne (a w zasadzie interwencyjne), by codziennie obniżać ceny hurtowe paliw. Spółka temu zaprzecza, ale faktem jest, że na polskich stacjach ceny detaliczne w ostatnich dwóch miesiącach spadały, podczas gdy powinny być wyraźnie wyższe, bo ropa naftowa na światowych rynkach surowcowych podrożała. Dopiero w ostatnim tygodniu nastąpiła jej mocna przecena. Amerykańska potaniała z ok. 94 na 83 dol. za baryłkę, jednak jest to poziom i tak wyraźnie wyższy niż w czerwcu - 70 dol. W rozmowie z Gazeta.pl pod koniec września, Tomaszewski z Polityki Insight wyjaśniał, że zaniżanie cen paliw, szczególnie oleju napędowego, najważniejszego polskiego paliwa, trwa od lipca. Rezerwy interwencyjne muszą starczyć na bilansowanie rynku przez 90 dni, toteż do wyborów nie powinny się skończyć i Orlen, zdaniem eksperta, będzie wykorzystywał je do zaniżania cen przez następne dwa tygodnie. Do tego czasu sytuacja się raczej nie zmieni, więc dalej na niektórych stacjach mogą pojawiać się problemy.

Co dalej z cenami paliw? 

Z kolei Piotr Maciążek ze Strefy Inwestorów mówił w Polskim Radiu 24, że ceny paliwa w Polsce nie wzrosną, albowiem wpisuje się to w światowy trend spadku cen ropy. Zdaniem gościa Polskiego Radia 24, nie warto przechowywać dużej ilości paliwa, pomimo niskich cen na stacjach. - Ceny nie wzrosną najbliższym czasie - powiedział Piotr Maciążek i dodał, że "raczej koncerny zagraniczne działające na terenie Unii Europejskiej będą równały z cenami do tych, które są w Polsce". Maciążek podkreślił, że "zapasy jakieś duże nie mają najmniejszego sensu też z perspektywy cenowej, bo nadchodzące tygodnie to będzie ten sam poziom cen, o czym świadczy duże wahnięcie na rynkach naftowych na świecie".

W związku z niskimi cenami paliw na stacjach benzynowych wielu klientów kupuje je na zapas. Koncern Orlen apelował wcześniej, by tego nie robić. Jednocześnie spółka, w odpowiedzi na nieoficjalne doniesienia o masowych awariach dystrybutorów stacji paliw zapewnia, że dostawy paliw przebiegają bez zakłóceń.

Więcej o: