1 września weszła ustawa, która rozszerzyła program bezpłatnych leków na dzieci i młodzież do 18 lat oraz na seniorów, którzy skończyli 65 lat. Wcześniej za leki nie musiały płacić dopiero osoby po 75. roku życia. W praktyce nowelizacja niewiele zmieniła i wciąż wielu seniorzy płaci setki złotych miesięcznie za leki.
"Darmowe leki dla seniorów wg PiS? Właśnie dostałam taki rachunek od łódzkiej seniorki - leki na serce, które musi brać co miesiąc - do zapłaty 425,90 zł!" - napisała i opublikowała na Facebooku zdjęcie paragonu Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydentka Łodzi.
"Ja kupiłem ostatnio na receptę dla mojej 92-letniej mamy. Zapłaciłem 285 zł. Darmocha" - pisze jeden z komentujących post. "Ja za leki na cukrzycę i na nadciśnienie płacę zawsze 100 proc. Moje rachunki za leki są w granicach 300-400 zł" - pisze kolejna osoba.
Niektóre osoby zwracają jednak uwagę, że na rachunki nie widać daty. Ale to nie pierwszy raz, gdy osoba publiczna dzieli się rachunkiem z "darmowe leki". Pod koniec września w mediach społecznościowych zrobiła to też działaczka opozycji z czasów PRL, Henryka Krzywonos-Strycharska.
"Właśnie dostałam w aptece fakturę na bezpłatne leki"- opisała na Facebooku zdjęcie rachunku.
Niestety wiele leków, na przykład kardiologicznych, które pacjenci muszą zażywać na stałe, nie tylko nie znalazła się na liście bezpłatnych leków, ale nie jest nawet objęta refundacją. Co więcej, ich ceny stale rosną, więc pacjenci wydają na leczenie znacznie więcej
- powiedział w rozmowie z WP abcZdrowie Dr n. med. Michał Chudzik, kardiolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Lista "65+" obejmuje ponad 420 substancji czynnych umieszczonych w 271 różnych grupach limitowych. Wśród tej grupy produktów leczniczych znalazły się m.in. leki: antyhistaminowe, ginekologiczne, hipoglikemizujące, hormonalne, okulistyczne, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe, przeciwbólowe, przeciwzakaźne, przeciwdrgawkowe, przeciwreumatyczne, przeciwparkinsonowskie.