Nowa broń Donalda Tuska. Chce wprowadzić test suwerenności. Wiemy, kto go będzie musiał zdać

Polska chce uniezależnić się cyfrowo. W tym celu wprowadzona zostanie kontrola zamówień państwowych w postaci testu suwerenności. Nie każdy zakup będzie musiał go jednak zaliczyć. Wszystko zależy od kwoty.
Premier Donald Tusk
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Rząd pracuje nad tzw. testem suwerenności, który będzie trzeba przejść w przypadku dużych zakupów technologicznych realizowanych przez państwo. Ogłosił to premier Donald Tusk w wystąpieniu podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie. Celem jest zagwarantowanie bezpieczeństwa danych wrażliwych oraz oprogramowania, którego będzie używało państwo. 

- Będziemy testować wszystkie projekty, które byśmy kupowali albo współfinansowali, pod kątem ewentualnego zagrożenia niezależności, na ile dany projekt zostawia państwu polskiemu kontrolę nad własnymi systemami i danymi - podkreślił szef rządu.

Zobacz wideo Prezesi wielkich firm, w tym big techów, są bezkarni

Test dotyczy zakupów powyżej 5 mln zł lub 15 mln zł w przypadku inwestycji infrastrukturalnych. Co roku rząd przedstawi raport w tej sprawie. 

Test suwerenności cyfrowej. Polska obiera kurs na uniezależnienie

Tak rozumiany test ma być jednym z elementów budowy suwerenności technologicznej, zapowiedział Tusk. Dodał, że zadanie to powinno stać się strategicznym celem państwa. Taką rekomendację wydała powołana w lutym przez premiera Rada Przyszłości. 

Premier zwrócił uwagę, że rozwój nowoczesnych technologii może doprowadzić do uzależnienia się Polski od globalnych firm lub innych światowych potęg, które stać na to, aby "ręka w rękę z wielkimi konsorcjami starać się kontrolować nowy cyberświat i dostawy rozmaitego typu usług do różnych państw".

- Chodzi też o to, aby nie być uzależnionym od wąskiej grupy dostawców czy jednego dostawcy. Wiadomo, że sami nie wypełnimy tej przestrzeni własnymi pomysłami i własną produkcją, ale to, co możemy zrobić i będziemy robić, to budowanie suwerenności technologicznej w taki sposób, aby mieć przynajmniej możliwość wyboru między różnymi konkurującymi podmiotami - oświadczył premier. Dodał, że taką drogę obrały Francja, Dania i Niemcy. 

Tusk o tym, jak przeciwstawić się AI

Wystąpienie Tusk skupiło się na obawach związanych z rozwojem nowych technologii, przede wszystkim sztucznej inteligencji. Premier podkreślał, że jedyną szansą w tym pojedynku z pesymistycznymi wizjami przyszłości, jest korzystanie z AI w taki sposób, aby nie dopuścić do tego, aby to modele językowe sterowały nami, jak byśmy byli narzędziami. 

Szef rządu mówił też o suwerenności gospodarczej, której ma zamiar poświęcać sporo uwagi w najbliższych tygodniach. W 2025 roku deficyt Polski w handlu produktami cyfrowymi wyniósł - jak wyliczał Tusk - 45 mld zł, podczas gdy w 2016 roku było to tylko 9 mld zł.

Więcej o: