Prom pasażerski Marco Polo osiadł na mieliźnie u wybrzeży Karlshamn w niedzielę ok. godz. 6.30. Na pokładzie było 71 pasażerów. Jak podaje portalmorski.pl, wszyscy podróżni bezpiecznie opuścili statek i obecnie znajdują się pod opieką personelu TT-Line w Karlshamn.
Służby przekazały, że z promu wycieka paliwo. Z kolei serwis expressen.se podaje, że w powietrzu wyraźnie czuć zapach oleju napędowego. Szwedzka straż przybrzeżna prowadzi wstępne dochodzenie w tej sprawie i jak przekazała tamtejszym mediom, na ten moment jest zbyt wcześnie, by stwierdzić, dlaczego prom Marco Polo osiadł na mieliźnie. Portalmorski.pl zauważa natomiast, że zatrzymanie statku mogło być gwałtowne, bo statek wszedł na płyciznę najprawdopodobniej z dość dużą prędkością.
Prom Marco Polo należy do niemieckiego armatora TT-Line. Statek płynął ze szwedzkiego portu Trelleborg do Karlshamn, a następnie miał skierować się do Kłajpedy na Litwie.
W niedzielę w południe ustalono, że statek ma uszkodzony kadłub i śródokręcie - podaje "Aftonbladet". Henrik Pahlm, szef nadzoru żeglugi w Szwedzkiej Agencji Transportu, zapewnił, że nie ma ryzyka zatonięcia promu. Wyjaśnił, że minie co najmniej kilka dni, zanim statek zostanie odholowany. - Trzeba to zrobić w bezpieczny sposób - podkreślił.