Morawiecki starł się z dziennikarzem TVN. "Panie redaktorze, czy panu nie wstyd?"

- Zobaczcie państwo, jak TVN niesamowicie potrafi manipulować faktami - stwierdził premier Mateusz Morawiecki. Dziennikarz tej stacji kilka razy zapytał szefa rządu o deficyt w budżecie. - Ciągle nie uzyskałem odpowiedzi na moje pytanie - mówił.
Po wyborach 2023 PiS nie ma większości w Sejmie, ale premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że ją zbuduje
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

W piątek podczas konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego dziennikarz TVN zapytał o deficyt budżetowy. - Dokument przesłany do Brukseli wskazuje, że prognoza deficytu na koniec 2023 roku to 194 mld zł, tj. o 100 mld więcej, niż wskazywała prognoza w budżecie i znacznie więcej, niż w pandemicznym roku 2020 roku (167 mld zł). Dlaczego deficyt jest większy o 100 mld zł, niż planowano? - zapytał.

Zobacz wideo Budżet państwa? "Kompletnie zdegradowany jakiś świstek papieru"

Starcie premiera Mateusza Morawieckiego z dziennikarzem TVN

- Zobaczcie państwo, jak TVN niesamowicie potrafi manipulować faktami - stwierdził premier. - Wiedzą doskonale, że deficyt budżetowy to jedna sprawa, a tzw. deficyt finansów publicznych to jest coś zupełnie innego. W momencie, gdy nowelizuje się ustawę budżetową, odnosi się do deficytu budżetowego. Panie redaktorze, czy panu nie wstyd? - mówił Morawiecki z uśmiechem na twarzy.

- Pan nie rozróżnia tych pojęć ekonomicznych - skontrował dziennikarz TVN. - Czy pan redaktor zdaje sobie sprawę, że deficyt budżetowy we wszystkich latach poprzednich był zupełnie inną wielkością niż deficyt finansów publicznych? - pytał dalej Morawiecki.

Dziennikarz TVN ponownie zapytał o różnicę 100 mld zł. - Dostał rozkaz ze swojej redakcji i musi po raz trzeci powtórzyć. Panie redaktorze, deficyt budżetowy obejmuje dochody, wydatki budżetu. Deficyt sektora finansów publicznych obejmuje również samorządy, Narodowy Fundusz Zdrowia i wiele innych parametrów - odpowiedział szef rządu.

Podczas konferencji przypomniano, że na niedawnym wystąpieniu Morawieckiego przedstawiano dane z sektora finansów publicznych. - Jak przedstawiałem stan finansów publicznych, była redakcja TVN i nie zadała ani jednego pytania odnośnie do deficytu budżetowego, sektora finansów publicznych czy długu publicznego - powiedział Mateusz Morawiecki.

- Ciągle nie uzyskałem odpowiedzi na moje pytanie - mówił dziennikarz TVN. - Pan redaktor albo nie zdaje sobie sprawy, albo świadomie próbuje wprowadzić w błąd - stwierdził premier. - Budżet państwa nie obejmuje takich obszarów jak fundusz ubezpieczeń zdrowotnych, fundusz chorobowy. Nie obejmuje również tak potężnej sumy jak kwestia samorządów - stwierdził. - Pokazaliśmy, jak wygląda deficyt budżetowy oraz ta większa część, czyli deficyt finansów publicznych. Więc pytanie zadane w taki sposób jest pytaniem niewłaściwym - odpowiedział Morawiecki.

Następnie dziennikarz TVN kontynuował swoje pytanie odnośnie do deficytu w budżecie państwa. Morawiecki mu przerwał. - Szanowni państwo. Powiem tak. Pewnie TVN tego też nie pokaże. Jest bardzo duża szansa, że Polska będzie miała mniejszy deficyt budżetowy niż ten, który założyliśmy w nowelizacji - mówił premier.

- Wszystko jest do sprawdzenia, oni wam tego nie pokażą. Ani w Onecie, ani w TVN, ani w Wirtualnej Polsce. Założyliśmy 92 mld zł deficytu i będzie prawdopodobnie niższy, ponieważ dochody spływają lepiej, niż założyliśmy wcześniej - stwierdził Mateusz Morawiecki.

W październiku rząd wysłał do Komisji Europejskiej notyfikację fiskalną. Polska, zaraz po Słowacji, ma mieć najwyższy deficyt sektora finansów publicznych w całej Unii Europejskiej: zamiast 92 mld zł ma to być aż 192 mld zł. - To, co jest uderzające w tej notyfikacji, to przede wszystkim wysoki wzrost deficytu podsektora centralnego, obejmującego budżet państwa i fundusze wyprowadzone z budżetu. Ma on wzrosnąć do aż 158,4 mld zł - mówił Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej w rozmowie z money.pl.

Premier Mateusz Morawiecki komentuje ceny paliw po wyborach

Szef rządu podczas piątkowej konferencji prasowej skomentował również rosnące po wyborach ceny paliw. - Nadal mamy najniższe bądź absolutnie jedne z najniższych cen w Europie. Niezależnie od tego, że w ostatnich paru tygodniach, ze względu na napięcia na Bliskim Wschodzie, bardzo częste zjawisko, cena baryłki ropy idzie w górę, to u nas cena jest cały czas najtańsza w Europie - odpowiedział Morawiecki.

Więcej o: