Są nowe dane o PMI Polski. Nasz przemysł jest chory, od półtora roku stan się tylko pogarsza

PMI dla polskiego przemysłu wyniósł w październiku 44,5 pkt - wynika z analizy firmy S&P Global. To już osiemnasty miesiąc z rzędu, gdy z sektora płynie wyraźny sygnał - jest coraz gorzej.
Premier Mateusz Morawiecki
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

44,5 pkt - tyle w październiku wyniósł indeks PMI dla polskiego przemysłu, według analizy firmy S&P Global. Organizacja wylicza go na podstawie miesięcznych ankiet z ponad 200 firm produkcyjnych. Odczyt na poziomie 44,5 pkt oznacza, że prognozy ekonomistów (a konkretnie ich konsensus) trafiły w punkt.

Zobacz wideo Kto najwięcej zyska na obietnicach KO i Trzeciej Drogi? Wcale nie najbiedniejsi

PMI znów wyraźnie poniżej 50 pkt

Co oznacza ten wynik? Jest niewątpliwie zły. Każdy odczyt poniżej neutralnych 50 pkt to sygnał, że warunki prowadzenia działalności produkcyjnej (według przedstawicieli branży) pogorszyły się względem poprzedniego miesiąca. PMI dla polskiego przemysłu jest poniżej 50 pkt od osiemnastu miesięcy. Słowem, od półtora roku co miesiąc sytuacja jest coraz i coraz gorsza. Przypomina tonięcie, dna nie widać.

Główny wskaźnik PMI wylicza się na bazie pięciu subindeksów - nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. W październiku - zresztą już szósty miesiąc z rzędu - wszystkie one miały negatywny wpływ na wynik głównego PMI.

PMI Polski nadal "pod kreską". Dlaczego?

Część ekonomistów pozytywy znajduje w tym, że odczyt PMI dla październik jest wyższy niż we wrześniu (43,9 pkt) i generalnie najwyższy od czterech miesięcy. Interpretacja tego wyniku jest taka, że w październiku ciut mniej menedżerów z polskiego przemysłu zaraportowało pogorszenie sytuacji w ich firmach (w porównaniu z wrześniem), ale nadal głosy mówiące o pogarszającej się koniunkturze są w większości. 

W takim tonie - jest źle, ale z pewnymi widokami na poprawę - utrzymany jest komunikat S&P Global.

W październiku wskaźnik PMI odnotował pierwszy wzrost z rzędu od początku 2023 r., dając nadzieję, że obecne poważne spowolnienie w przemyśle osiągnęło już swój najniższy punkt. Jednak kolejny wyraźny spadek liczby nowych zamówień, a także gwałtowny spadek zaległości w realizacji zamówień i wzrost poziomu zapasów gotowych produktów sugerują, że produkcja może jeszcze spaść w nadchodzących miesiącach

- komentuje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny S&P Global Market Intelligence. Balchin zauważa, że październikowy spadek liczby nowych zamówień był najwolniejszy od czterech miesięcy, ale wciąż odznaczał się gwałtownością i przedłużył obecny okres poważnego obniżenia popytu do dwudziestu miesięcy. - Trwający obecnie spadek liczby nowych zamówień jest wręcz najsilniejszy w historii badania - dodaje ekonomista.

Spadek nowych zamówień to efekt słabego popytu na rynku krajowym i europejskim, który doprowadził do najszybszego spadku produkcji w polskich zakładach od listopada 2022 r. Z tego też powodu spada zatrudnienie w przemyśle (choć w październiku akurat najmniej od czterech miesięcy). Co istotne, ten spadek produkcji nie wynika tylko ze zwolnień (choć bywa i tak), ale po prostu niezastępowania pracowników (odchodzących na emeryturę, zmieniających pracę itp.).

Pewną nadzieję daje fakt, że prognozy menedżerów dotyczące produkcji na najbliższe 12 miesięcy należały do najwyższych od 2022 r. - choć nadal pozostawały na niskim poziomie w kontekście danych historycznych.

Globalny przemysł prawdopodobnie dźwiga się z dołka, co pozytywnie przełoży się na polskie dane, ale odbudowa aktywności będzie raczej powolna

- komentują ekonomiści ING Banku Śląskiego.

PMI Polski nie jest wyjątkiem

Sytuacja w polskim przemyśle w dużej mierze zależy od tego, co dzieje się u naszych partnerów gospodarczych za granicą. A ci mają poważne problemy, o czym świadczą choćby ich odczyty PMI. Indeks dla przemysłu strefy euro spadł w październiku do 43 pkt z 43,4 pkt we wrześniu. 

Raport towarzyszący indeksom PMI za X ze strefy euro czyta się jak nekrolog. Zamówienia, produkcja, zatrudnienie i zakupy, nie licząc najgorszych miesięcy pandemii, na najniższych poziomach od '09 lub '13 roku. Sam środek recesji, sygnały ożywienia w ilościach homeopatycznych

- komentowali te wyniki ekonomiści Pekao.

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: