Przedstawiciele Centralnego Portu Komunikacyjnego przedstawili szczegóły tzw. uchwały taborowej, która daje środki na realizację tego projektu. Pociągi, które zostaną wyprodukowane, mają być w maksymalny sposób dostosowane do nowej infrastruktury taborowej CPK. Powstanie spółka zależna od CPK, która złoży u producentów duże zamówienia.
Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK, przekazał że rząd przyjął uchwałę zatwierdzającą koncepcję taborową CPK i spółka będzie chciała zakupić docelowo 200 zespołów trakcyjnych tylko pod obsługę linii dużych prędkości, które mają powstać w ramach Centralnego Portu Komunikacyjnego. Ponadto CPK będzie mógł pozyskiwać inwestorów publicznych lub prywatnych. Szacunkowe nakłady inwestycyjne w latach do 2030 r. mają wynieść 8,7 mld zł, a w perspektywie do 2035 r. 16-20 mld zł. "Ma to starczyć na ok. 100-120 pociągów, w zależności od sieci. Ze skarbu państwa planuje się pozyskać ok. 20 procent tych kwot" - podaje rynek-kolejowy.pl.
Nowy tabor ma spełniać ściśle określone warunku. Oto one:
Z tego taboru będą mogli korzystać wszyscy przewoźnicy w ramach tak zwanego poolu taborowego. Przedstawiciele CPK deklarują, że będą się starali, by zamówienia otrzymali polscy producenci. Z ich deklaracji wynika też, że część lotniskowa CPK otrzyma pozwolenie na budowę na początku przyszłego roku. Z wcześniejszych deklaracji wynika też, że port lotniczy miałby być gotowy na przełomie 2027 i 2028 roku.
CPK planuje zakupy nowego taboru, pozyskał też niedawno inwestora strategicznego, a tak naprawdę nadal nie wiadomo, czy projekt będzie kontynuowany przez ewentualny nowy rząd pod wodzą Donalda Tuska. Lider PO wcześniej deklarował, że projektowi CPK trzeba się gruntownie przyjrzeć, ale już podczas ostatniego spotkania z mieszkańcami Wrocławia stwierdził, że woli wsiąść do taksówki w Sopocie i "w 20 minut być na lotnisku niż jechać pociągiem do Baranowa". - Zobaczycie, jak będą mnie opluwać, gdy będę miał możliwość podejmowania decyzji - mówił Tusk.
Inni przedstawiciele dotychczasowej opozycji twierdzili, że CPK wymaga zweryfikowania i "głębszego przyjrzenia się". Marcin Horała z kolei przestrzegał, że "skasowanie" projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego pociągnie za sobą gigantyczne koszty. -Gdyby opozycja skasowała projekt CPK, to koszty będą gigantyczne, trudne do oszacowania. To kilka zmarnowanych miliardów na prace projektowe, planistyczne i pierwsze prace przygotowawcze oraz budowlane, wynikające ze zerwanych umów. Trzeba by oddać około pół miliarda złotych unijnego dofinansowania - mówił.