Niemiecki dziennik "Handelsblatt" ostrzega, że już jest źle, a przed świętami Bożego Narodzenia sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Co się dzieje w Niemczech? Przyczyną problemów z dostępnością towarów jest strajk zaopatrzeniowców zorganizowany przez związki zawodowe. Braki w towarach odczuwają duże sieci handlowe, ale też i mniejsze sklepy.
- Sytuacja jest katastrofalna - powiedział w rozmowie z "Handelsblatt" kierownik jednego ze sklepów Nahkauf, które należą do sieci Rewe. Braki w podstawowych towarach notowane są m.in. w takich sieciach jak Kaufland, Netto, Edeka, Rewe oraz Penny. Niemiecki dziennik podaje, że "brakuje mleka, sera, kiełbasy, owoców i mrożonek, a jedna czwarta półek jest pusta". "Obecnie mogą występować regionalne opóźnienia w dostawach poszczególnych artykułów z naszego asortymentu. Ściśle współpracujemy z naszym działem logistyki, aby zapewnić jak najszybsze rozwiązanie tych problemów. Jednak ze względu na naszą szeroką gamę produktów, dostawy towarów dla naszych klientów są zasadniczo gwarantowane" - skomentowała sytuację sieć Kaufland. Media donoszą, że wkrótce w związku ze strajkiem mogą także zacząć występować braki w słodyczach, takich jak np. żelki, czy ciastka.
Związki zawodowe zaopatrzeniowców domagają się podwyżek płac średnio o 13 proc. Negocjacje cały czas trwają, ale póki co światełka w tunelu nie widać. Sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Jeśli porozumienie w kwestii płac nie zostanie osiągnięte, to spodziewana jest intensyfikacja akcji strajkowej w okresie przedświątecznym. Kolejna tura rozmów została zaplanowana dopiero na 6 grudnia. Największe strajki pracowników magazynów i logistyków mają miejsce w Nadrenii Północnej-Westfalii i Bawarii. Tam skutki są najbardziej odczuwalne. Nieco mniej braki w zaopatrzeniu odczuwają mieszkańcy wschodnich niemieckich landów. Ale wkrótce i ta sytuacje może ulec zmianie.