Niemcy kontrole na granicach rozpoczęli w połowie października i przekazują, że od tamtej pory policja federalna zatrzymała około 90 przemytników. Potem kontrole graniczne przedłużono o kolejne 10 dni, a teraz o 20. Jak podawała Nancy Faeser, powodem jest walka z nielegalną imigracją i przemytnikami. Dodała, że niemiecki resort spraw wewnętrznych jest "w bliskim kontakcie z krajami sąsiednimi".
- Zastosowany przez nas pakiet stacjonarnych i mobilnych środków służb granicznych jest istotny dla ograniczenia nielegalnej migracji do Niemiec - wyjaśniła szefowa niemieckiego MSW i dodała, że Niemcy "przywiązują szczególną wagę do tego, aby kontrole miały jak najmniejszy wpływ na codzienne życie osób dojeżdżających do pracy, osób podróżujących oraz dla przedsiębiorców".
Jak poinformowała niemiecka agencja dpa, od początku wprowadzenia kontroli ujawniono ok. 6900 nieuprawnionych przekroczeń na granicach z Polską, Czechami i Szwajcarią. Poza tym "podjęto około 2800 działań, aby zapobiec nieuprawnionemu wjazdowi i zakończyć nieuprawniony pobyt".
Tymczasem Polska Agencja Prasowa, a także lokalne media informują, że od kilku dni na granicy niemiecko-polskiej tworzą się korki. Z obserwacji GDDKiA wynika, że największe zatory tworzą się w poniedziałki, kiedy dużo ludzi po weekendzie zaczyna pracę. - Monitorujemy te zatory, staramy się by było bezpiecznie. Ustawiliśmy samochód z sygnalizacją, aby zator był widoczny, ale wprowadzenie objazdów jest niemożliwe - informowała Magdalena Szumiata z GDDKiA. W listopadzie kanclerz Niemiec Olaf Scholz złożył swoim rodakom obietnicę, że kontrole na trzech granicach zostaną utrzymane "przez długi czas". - Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby powstrzymać nielegalny przemyt ludzi. Obecny stan jest nie do przyjęcia - deklarował z kolei w październiku saksoński minister spraw wewnętrznych Armin Schuster.