W poniedziałek odbyła się konferencja prasowa zarządu NBP dotycząca Adama Glapińskiego i potencjalnego postawienia go przed Trybunałem Stanu. Konferencja była rozwinięciem listu otwartego, który wcześniej zarząd wystosował w tej sprawie do marszałka Sejmu Szymona Hołowni. Członkowie NBP na konferencji kontrowali zarzuty wobec prezesa i samego banku centralnego: określili je jako mgliste, mijające się z faktami, pozbawione podstawy prawnej oraz mające na celu upolitycznienie instytucji kierowanej przez Glapińskiego.
Niemal w tym samym czasie upubliczniono list prezeski Europejskiego Banku Centralnego. Szefowa EBC Christine Lagarde w liście do Adama Glapińskiego, cytowanym przez Reutera, napisała, że statut Europejskiego Banku Centralnego - by zapewnić niezależność szefa banku centralnego - zapewni mu ochronę w razie, jeśli Sejm "bezprawnie zawiesi go lub postawi w stan oskarżenia".
W sieci zawrzało wokół NBP po obu wyżej opisanych sytuacjach. "Prezes EBC odpowiedziała prezesowi NBP w temacie Trybunału Stanu. Adam Glapiński może mieć powody do zadowolenia z tej odpowiedzi
- napisał Bartek Godusławski z "Dziennika Gazety Prawnej", który załączył do posta list Christine Lagarde. "Zaraz, zaraz - to teraz nagle zagraniczne ciała i dygnitarze mogą ingerować w nasze wewnętrzne sprawy? To nie jest naruszenie naszej suwerenności, a ostatecznym sędzią ma być TSUE? Hipokryzja level hard" - odpowiedział na to Ryszard Wojtkowski, przedsiębiorca i członek zarządu Forum Obywatelskiego Rozwoju.
"Imo Prezesowi NBP można zarzucać 'nieudaną' komunikację czy doprowadzenie do pogorszenia autorytetu instytucji. Trudno jednak argumentować sugestie TS za program QE (ang. luzowanie ilościowe) czy zły timing/poziom stóp procentowych w PL" - stwierdził natomiast analityk rynkowy Konrad Ryczko. "Tzn. generalnie grzebanie przy BC szczególnie w takim kalibrze jest ryzykowne, bez mocnej podkładki. Łatwo wystosować argument: w PL to jak w kraju trzeciego świata, gdzie 'BC obniża stopy przed wyborami (?), a nowy rząd penalizuje prezesa'. Imo potencjał korzyści politycznych jest ograniczony, a ryzyko fuck up'u, również międzynarodowego - spore" - dodał Ryczko w kolejnym wpisie.
Ryczka w pierwszym wpisie bronił więc Adama Glapińskiego przed oskarżeniami, które miałyby pozwolić postawić go przed Trybunałem Stanu, wymieniając jednocześnie inne błędy, które popełnił prezes NBP. Na to odpowiedział dziennikarz ekonomiczny Rafał Hirsch. "Wszystkie szkody wyrządzone przez AG (Adama Glapińskiego - red.) znikną z NBP wraz z nim, niezależnie od tego, kiedy się skończy jego kadencja. On niczego tam nie zepsuł trwale. Precedens wywalenia go poprzez TS (Trybunał Stanu - red.) zniszczy bank centralny na lata moim zdaniem, bo potem już każdy tak będzie robić" - stwierdził Hirsch. W kolejnym wpisie dodał, że jego zdaniem to Glapiński upolitycznił NBP, ale Trybunał Stanu "upolityczni jeszcze bardziej". Jego zdaniem idealnym rozwiązaniem byłaby dobrowolna dymisja Glapińskiego.
"Nie wiem właśnie, czy TS upolityczni, ale to, co wyprawia teraz komunikacyjnie NBP, nie pomaga, moim zdaniem" - odpowiedziała na to Karolina Hytrek-Prosiecka, dziennikarka ekonomiczna.
Dziennikarz "Parkietu" i "Rzeczpospolitej" Grzegorz Siemionczyk z kolei odniósł się do wpisu NBP na X, w którym bank centralny Polski cytuje konstytucjonalistkę prof. Annę Łabno z Uniwersytetu Śląskiego. Ekspertka stwierdziła, że "przepis, który mówi o automatyzmie zawieszenia, jest sprzeczny z naszą konstytucją, bo narusza niezależność prezesa NBP".
Czyli z jednej strony NBP lansuje interpretację polskiego prawa, wedle której postawienie prezesa AG przed TS nie zawiesza go w obowiązkach, a z drugiej strony skarży się do EBC, że Sejm chce postawić prezesa AG przed TS, co grozi jego zawieszeniem???
- zauważa Siemionczyk.
To dobrze, że prezes NBP broni niezależności banku centralnego. Szkoda, że dopiero po 7 latach sprawowania funkcji
- podsumował wszystko, co się dzieje wokół NBP Kamil Dziubka z Onetu.
W ubiegłym tygodniu grupa posłów z partii Jarosława Kaczyńskiego złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą zapisów ustawy o Trybunale Stanu dotyczących pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej prezesa NBP. Jednym z punktów we wniosku jest m.in. zbadanie ustawy o TS i zapisu, który mówi, że "z chwilą podjęcia przez Sejm uchwały o pociągnięciu konkretnej osoby do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu osoba ta zawieszana jest w czynnościach związanych z wykonywaną funkcją czy stanowiskiem". Kontroli miałby być również poddany przepis o większości bezwzględnej potrzebnej do "podjęcia uchwały Sejmu o postawieniu przed Trybunałem Stanu m.in. Prezesa Narodowego Banku Polskiego".
Wniosek dotyczący postawienia przed Trybunałem Stanu może złożyć w Sejmie prezydent lub co najmniej 115 posłów. Potem trafia on do komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. Uchwałę o postawieniu przed TS Sejm podejmuje się bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.