O tym, że taki wniosek wpłynął, poinformował na swojej stronie internetowej Trybunał Konstytucyjny. Prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu mogłaby postawić Platforma Obywatelska, która zapowiadała to w swoich programowych "100 konkretach". Szef banku centralnego miałby odpowiadać za "za zniszczenie niezależności Narodowego Banku Polskiego i brak realizacji podstawowego zadania NBP, jakim jest walka z drożyzną".
Są przytaczane trzy powody (postawienia Glapińskiego przed TS - dop.red.) i z jednym się zgadzam. Chodzi o polityczne sympatie i ukierunkowanie pana prezesa. Były one nie tylko znane, ale równie mocno przez niego głoszone. Pokazywało to m.in. działanie NBP w 2020 roku, kiedy to osłabiał złotego, po to by bank centralny mógł wypracować większy zysk i dać go do budżetu państwa. To jest bezdyskusyjne. Jeśli politycy będą chcieli z tego powodu pociągnąć pana Glapińskiego do odpowiedzialności, to ja bym nie protestował
- mówił nam w "Studio Biznes" Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Ekspert dobitnie odniósł się też do tego, za co PO chce postawić szefa NBP przed Trybunałem Stanu. - Ten powód uważam za zupełnie nietrafiony, choć pod względem populistycznym jest znakomity, czyli, że pan Glapiński odpowiada za "drożyznę", czyli za wysoką inflację. To jest kompletnie nie do udowodnienia, bo polityka monetarna jest prowadzona przez Radę Polityki Pieniężnej, czyli przez 10 osób. Oczywiście na 6 z tych 10 osób prezes Glapiński ma duży wpływ, ale naprawdę nie da się udowodnić, że to on odpowiadał w tym przypadku za właściwą lub niewłaściwą politykę - ocenił Kuczyński.
Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości woli jednak "dmuchać na zimne" i murem staje za szefem banku centralnego. Parlamentarzyści PiS pod przewodnictwem Krzysztofa Szczuckiego złożyli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą zapisów przepisów o Trybunale Stanu dotyczących pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej prezesa NBP. Jednym z punktów we wniosku jest m.in. zbadanie ustawy o TS i zapisu, który mówi, że "z chwilą podjęcia przez Sejm uchwały o pociągnięciu konkretnej osoby do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu osoba ta zawieszana jest w czynnościach związanych z wykonywaną funkcją czy stanowiskiem". Kontroli miałby być również poddany przepis o większości bezwzględnej potrzebnej do "podjęcia uchwały Sejmu o postawieniu przed Trybunałem Stanu m.in. Prezesa Narodowego Banku Polskiego".
Wniosek dotyczący postawienia przed Trybunałem Stanu może złożyć w Sejmie prezydent lub co najmniej 115 posłów. Potem trafia on do komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. Uchwałę o postawieniu przed TS Sejm podejmuje bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Pod koniec listopada Donald Tusk zapewniał, że dotychczasowa opozycja, która ma w grudniu utworzyć nowy rząd, ma większość do tego, by postawić Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. - Analizujemy tę kwestię, bo chcemy w sposób odpowiedzialny używać tego bardzo poważnego narzędzia dyscyplinującego i zmuszającego do odpowiedzialności funkcjonariuszy najwyższego szczebla - mówił wtedy lider PO. M.in. o tę sprawę Tusk oraz Szymon Hołownia byli pytani na dzisiejszej konferencji prasowej. - Nie zrobimy niczego, co by naruszyło stabilność, podważyło reputację państwa polskiego w Europie i za granicą - tłumaczył Tusk. - Trzeba się będzie bardzo dobrze zastanowić nad tym, bo składanie wniosku do Trybunału Stanu przeciwko komukolwiek to jest bardzo poważna rzecz - dodał marszałek Sejmu.