Mamy to!! Korzystny wyrok TSUE C-140/22, zgodnie z którym: (1) konsument nie musi składać oświadczenia o skutkach nieważności umowy kredytowej, (2) konsument ma prawo do zwrotu pełnej wartości roszczeń, bez pomniejszenia jej o odsetki
- napisał na platformie X mecenas Wojciech Bochenek, pełnomocnik frankowiczów w sprawie przed TSUE.
Unijna dyrektywa 93/13 stoi na przeszkodzie wykładni sądowej, w której wykonywanie praw jest uzależnione od złożenia przez konsumenta specjalnego oświadczenia o skutkach nieważności umowy
- komentuje Piotr Sobolewski, starszy analityk ds. sektora finansowego w Polityce Insight. W podobnym tonie orzeczenie TSUE interpretuje Michał Kisiel z Bankier.pl.
Pytania do TSUE dotyczyły m.in. momentu, od którego liczy się okres przedawnienia roszczeń banków o zwrot kapitału po unieważnieniu umowy kredytowej. Przypomnijmy pokrótce - zgodnie z czerwcowym orzeczeniem TSUE banki nie mają prawa do żądania od klienta tzw. wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału (czyli wynagrodzenia za to, że klient dysponował pieniędzmi od banku, choć okazało się, że umowa kredytu jest nieważna). Wciąż jest jednak wiele wątpliwości co do zasad, na jakich strony powinny sobie oddać to, co sobie nawzajem płaciły (bank wypłacił kredyt, klient płacił raty).
Strony spierają się m.in. czy okres przedawnienia roszczeń banków powinno się go liczyć np. od momentu uruchomienia kredytu, wniesienia pozwu, złożenia oświadczenia przez kredytobiorcę o skutkach nieważności umowy przed sądem, czy np. od prawomocnego wyroku unieważniającego kredyt.
Wiele zamieszania wniosła tu Uchwała Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 r., zgodnie z którą bieg przedawnienia roszczenia banku powinien biec dopiero od momentu złożenia przez kredytobiorcę oświadczenia o skutkach nieważności umowy (czyli że wyraża zgodę na unieważnienie kredytu, będąc świadomym konsekwencji tej decyzji). Po tej uchwale sądy zaczęły więc liczyć okres przedawnienia w ten sposób. Skracały też okres naliczania związanych z unieważnieniem kredytu odsetek ustawowych za opóźnienie.
Czwartkowe orzeczenie TSUE prawnicy frankowi interpretują tak, że ten okres przedawnienia powinien być liczony od innego (wcześniejszego) momentu niż złożenie oświadczenia o skutkach nieważności umowy.
Zapewne do decyzji sądów krajowych pozostanie ustalenie chwili, od której rozpocznie się bieg przedawnienia roszczeń. W naszej ocenie należy w tym zakresie posłużyć się odbiciem lustrzanym sytuacji kredytobiorców, tj. przedawnienie roszczeń powinno rozpocząć się w chwili, w której bank dowiedział się o wadliwości umowy lub najwcześniej mógł się o tym dowiedzieć. Taki moment można powiązać z wpisem nieuczciwego warunku umownego do rejestru klauzul niedozwolonych UOKiK lub otrzymaniem wezwania do zapłaty od konsumenta
- uważa mecenas Bochenek.
Dodatkowo TSUE wypowiedział się w kwestii obniżenia przez sąd kwot dochodzonych przez konsumenta od banku o równowartość odsetek, które bank otrzymałby, gdyby umowa pozostała w mocy. Trybunał przypomniał, że prawo unijne stoi na przeszkodzie żądaniu przez bank rekompensaty wykraczającej poza zwrot kapitału oraz ustawowych odsetek za zwłokę liczonych od dnia wezwania do zapłaty.
Z drugiej strony, jak słyszymy nieoficjalnie, w bankach też niemal strzeliły korki od szampanów po czwartkowym wyroku. - TSUE z czterech pytań odpowiedział na dwa - te niedotyczące biegu przedawnienia! Pięć razy czytaliśmy uzasadnienie wyroku TSUE i tam nie ma ani słowa o biegu terminu przedawnienia. De facto zostało to oddane w ręce sądów krajowych, a one dotychczas orzekały, że przedawnienie nie ma miejsca. Nie wiem czy można policzyć na palcach jednej ręki wyroki, w których sądy orzekłyby, że nie trzeba zwracać kapitału kredytu, że roszczenie banku się przedawniło. Wręcz totalnie się nie spodziewaliśmy, że TSUE się kwestią przedawnienia nie zajmie - słyszymy.
Trybunał nie odpowiedział na kluczowe pytanie dotyczące przedawnienia roszczeń banków. Nie wypowiedział się również od którego momentu należy liczyć przysługujące konsumentowi odsetki. Te kwestie pozostawione zostały polskiemu orzecznictwu, które dotychczas było dla banków pozytywne w zakresie braku przedawnienia ich roszczeń
- czytamy w komunikacie Związku Banków Polskich po wyroku TSUE. W dalszej części dokumentu ZBP pisze, że "Trybunał wskazał, że nie można uzależniać możliwości wykonywania praw przez konsumenta od złożenia przez niego oświadczenia przed sądem", ale jednak takie oświadczenie - np. złożone poza sądem - jest konieczne. ZBP uznaje też za "zgodne z dotychczasowym orzecznictwem Trybunału i niewnoszące żadnej dodatkowej treści" wskazanie TSUE, że banki rozliczając nieważność umowy nie mogą zachować odsetek kapitałowych naliczonych w toku wykonywania umowy.
Dzisiejszy wyrok w żaden sposób nie zmienia sytuacji banków ani kredytobiorców. Z tego względu banki nadal stoją na stanowisku, że najlepszym sposobem rozwiązywania sporów pozostaje zawarcie ugody
- kończy ZBP.
Z dzisiejszego wyroku TSUE mogą się cieszyć obie strony frankowego sporu. Frankowicze - bo nie będzie musieli składać specjalnych oświadczeń o skutkach nieważności, a w razie unieważnienia dostaną pełną wartość roszczeń bez pomniejszenia o odsetki należne bankowi. Banki - bo TSUE mimo uznania braku konieczności składania oświadczeń klienta, nie odpowiedział od kiedy należy liczyć bieg przedawnienia roszczeń banku. Radość tych ostatnich może być jednak chwilowa, bo o przedawneniu TSUE może się wypowiedzieć już za tydzień
- napisał Piotr Sobolewski z Polityki Insight.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: