- Pierwsze wyzwanie dla Polski można ująć na dwa sposoby. W planie makroekonomicznym to wyzwanie brzmi: trwale dołączyć do grona państw najbardziej rozwiniętych, do grona najbardziej rozwiniętych światowych gospodarek. W wymiarze indywidualnym, wymiarze osobistym zwykłego człowieka to wyzwanie można ująć prościej: lżej pracować, a lepiej żyć - powiedział w poniedziałek w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.
Podczas exposé mówił o "skokowym podniesieniu jakości pracy w Polsce" i "skokowym wzroście pensji Polaków". - Nasze założenie na koniec tej kadencji to średnia pensja wynosząca 10 tys. zł brutto. To jest nasz bardzo konkretny plan, pod który mamy konkretne projekty - zapewniał Morawiecki. Średnia pensja brutto w październiku 2023 r. wyniosła 7545 zł.
- Nie chcemy powrotu do sytuacji, w której naszą przewagą była tania siła robocza, skręcanie długopisów czy zbijanie palet. Możemy i musimy wygrywać jakością i wysokimi kwalifikacjami. Jeżeli utrzymamy tempo rozwoju, tempo modernizacji polskiej gospodarki, tempo inwestycji, już niedługo będziemy mogli spełnić wielki sen naszych rodziców, naszych dziadków - żyć na poziomie Europy Zachodniej, ale bez tych błędów, które oni popełniają - stwierdził Mateusz Morawiecki.
W trakcie sejmowego exposé premier chwalił się poziomem długu. - Realizując politykę społeczną, ograniczyliśmy nasz dług publiczny w relacji do PKB do 3 proc. W tym samym czasie przez osiem lat rządów naszych poprzedników, w relacji do PKB, cały dług publiczny urósł o 7 punktów proc. i to przy ogromnej wyprzedaży majątku i zagarnięciu OFE. Udowodniliśmy, że ciężką pracą i wywiązywaniem się z obietnic wyborczych można osiągnąć bardzo wiele dla wspólnego dobra rodaków i Polski - mówił Morawiecki.
Premier nie wspomniał natomiast o tym, że duża część wydatków została wyprowadzona poza budżet, m.in. do funduszu covidowego i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.