Pokazała kuriozalną kartkę pod biurkiem. W Lasach Państwowych chyba bali się dwóch posłanek

Pod biurkiem na wejściu do siedziby Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych miała wisieć kartka ze zdjęciem posłanek Magdaleny Filiks oraz Katarzyny Osos. Jej kuriozalną treść Filiks pokazała w internecie.
Kuriozalna kartka pod biurkiem w Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
fot. Agencja Wyborcza.pl/Magdalena Filiks X/KaK

"Pod żadnym pozorem nie wpuszczać posłanek p. Magdalena Filiks, p. Katarzyna Osos. Jak przyjdą zgłosić dla p. Sary lub dzwonić do Naczelnika Ciechowicza. Ważne. Bramki mają być zamknięte polecenie pana Boruca" - głosi treść kartki, która miała wisieć pod biurkiem na wejściu w Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Warszawie, poinformowała posłanka PO Magdalena Filiks na swoich stronach na portalach X i Facebook. Na kartce znalazły się też zdjęcia obu posłanek, które nagłaśniały sprawy związane z państwową spółką. 

Zobacz wideo Ociepa o paskach TVP Info ws. śmierci Mikołaja Filiksa: Te paski są reakcjami na akcję

Pod biurkiem w Lasach Państwowych miała wisieć kartka

"W zasadzie mogłabym być dumna - ale to jednak tragiczny obraz minionej władzy. Panowie z dyrekcji - ile razy mówiłam, że znam każde wasze łajdactwo / wiem nawet co pod stołem" - napisała Filiks w pierwszym z postów, do którego dołączyła zdjęcie o bardzo słabej jakości. W kolejnym wpisie posłanka informowała, że bramki w Lasach Państwowych zamontowano na wejściu po kontrolach, które przeprowadziła razem z Katarzyną Osos. Miały one utrudnić dojście do windy bez zatrzymania - stwierdziła parlamentarzystka. W odpowiedziach na komentarze do postu posłanka PO zapowiedziała pozew. 

Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z rzecznikiem Lasów Państwowych, ale nie odbierał telefonu. Napisaliśmy więc maila. Odpowiedź dołączymy do artykułu, gdy tylko ją otrzymamy. Kontaktowaliśmy się też z posłanką Filiks, by potwierdzić autentyczność zdjęcia, spytać o kolejne kroki oraz poprosić o komentarz. Wciąż jednak czekamy na odpowiedź. Autentyczność opublikowanej przez Magdalenę Filiks wiadomości potwierdziła natomiast w rozmowie z Onetem Katarzyna Osos. - To pokazuje, z jakimi ludźmi mamy do czynienia. Przecież my chodziłyśmy tam, żeby kontrolować Lasy Państwowe. Docierały do nas informacje o tym, co tam się dzieje - powiedziała posłanka KO. - (...) Jeszcze zbadamy sprawę. To, że ktoś przestaje pełnić jakąś funkcję, nie oznacza, że nie będzie ponosił odpowiedzialności za swoje wcześniejsze działania - dodała. 

Magdalena Filiks walczy z Lasami Państwowymi

W czwartek na portalu X Magdalena Filiks zapowiedziała audyt Lasów Państwowych: "Proszę się nie martwić. Instytucja ta poddana będzie pełnemu audytowi i wszystko będzie rozliczone. Jestem w stałym kontakcie z pracownikami LP. Dość intensywnym. Wszystkie efekty mojej pracy przekaże również osobom, które zostaną powołane do tych zadań".

Z Lasami Państwowymi Filiks i Osos mają "na pieńku" od dłuższego czasu. "Rok temu posłanki przeprowadziły kontrolę poselską, w wyniku której na jaw wyszły m.in. kulisy konkursu 'Drewno jest z lasu'. Lasy Państwowe rozdały w jego ramach 11 mln zł, które w większości trafiły do katolickich parafii" - informuje "Gazeta Wyborcza". Posłanki ujawniły również, że zatrudniony w Lasach Państwowych w czerwcu 2020 roku Dariusz Matecki z Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry złożył wniosek o pracę zdalną. - Miał święty spokój, brał pieniądze, a Magda się o tym dowiedziała i zaczęła to upubliczniać. To z pewnością mu się nie spodobało - mówiła "Wyborczej" posłanka Katarzyna Osos. Więcej w artykule "Gazety Wyborczej" pt. "Zemsta na posłance Filiks. "Magda miała informatora, ostrzegł ją w połowie grudnia"

Więcej o: