Minister finansów może zacierać ręce. Rentowności polskich obligacji najniżej od blisko dwóch lat

W środę rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich spadła poniżej poziomu 5 proc., osiągając najniższy poziom od marca 2022 r. "To dobra wiadomość dla Polski" - komentuje minister finansów Andrzej Domański. Spadek rentowności - o ile się oczywiście utrzyma - oznacza niższe koszty pozyskania finansowania. A potrzeby pożyczkowe budżetu w przyszłym roku będą rekordowo wysokie.
.
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl; Pekao Analizy

Rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich spadła w środę poniżej 5 procent, nawet do około 4,96-4,97 proc. Był to najniższy poziom od blisko dwóch lat. W czwartek sytuacja jest stabilna, rentowność "dziesięciolatek" oscyluje wokół 5 procent.

Zobacz wideo Sebastian Ogórek o nowym budżecie

Rentowność polskich obligacji w dół, "dobra wiadomość dla Polski"

To dobra wiadomość dla Polski

- ocenił spadek rentowności obligacji minister finansów Andrzej Domański. 

Trudno się z Domańskim nie zgodzić - spadek rentowności obligacji oznacza niższy koszt finansowania potrzeb pożyczkowych budżetu. A te będą w przyszłym roku gigantyczne - najwyższe w historii. Potrzeby netto sięgną około 252,3 mld zł, w największej mierze wskutek deficytu budżetowego zaplanowanego maksymalnie na 184 mld zł. 148,8 mld zł resort finansów planuje pozyskać od inwestorów krajowych, a 103,5 mld zł ma stanowić finansowanie zagraniczne.

Do potrzeb netto należy też dodać dług przypadający do wykupu (czyli ten, który trzeba zrefinansować, "zrolować"). Te mają sięgnąć blisko 200 mld zł, i łącznie wszystkie potrzeby pożyczkowe budżetu (tzw. potrzeby brutto) wyniosą 449 mld zł.

W obliczu tak dużych potrzeb pożyczkowych konieczne jest oczywiście duże zainteresowanie inwestorów - w tym zagranicznych - polskimi papierami, przy możliwie jak najniższej rentowności (czyli koszcie dla budżetu). Minister Domański mówił we wtorek w trakcie konferencji prasowej z premierem Donaldem Tuskiem, że widzi "bardzo duże zainteresowanie ze strony inwestorów zagranicznych" polskim długiem. 

Widać że polskie 'story' jest bardzo mocne

- mówił Domański. Miał na myśli swego rodzaju "opowieść" dla inwestorów o Polsce - że jesteśmy krajem o stabilnej sytuacji finansowej i instytucjonalnej, bezpiecznym, z dobrymi perspektywami i prowadzącym odpowiedzialną politykę fiskalną. Słowem takim, w którego dług warto inwestować.

Spadek (czy w czwartek stabilizacja) rentowności polskich obligacji to także sygnał, że na razie inwestorzy nie widzą ryzyka w rządowych planach rekordowo wysokiego deficytu budżetowego i potrzeb pożyczkowych. A warto przypomnieć, że to właśnie panika inwestorów "wysadziła" rok temu błyskawicznie ze stanowiska premierki Wielkiej Brytanii Liz Truss. Jej plan m.in. obniżki podatków oznaczał bardzo duży wzrost długu. Rynki zareagowały na nie paniczną wyprzedażą obligacji, podbijając rentowności w krótkim czasie i doprowadzając do bardzo dużych napięć w systemie finansowym, przede wszystkim funduszy emerytalnych. Polska unika takiego scenariusza. Na razie nie widać też, aby inwestorzy widzieli wzmożone ryzyko dla siebie w ruchach rządu Tuska, np. zmianie władz w TVP, która w opinii posłów PiS jest "zamachem stanu w Polsce". 

Warto też pamiętać, że choć rentowność polskich obligacji jest najniższa od blisko dwóch lat, to jednak wyższa niż przez poprzednich około dziesięć lat. To wynika przede wszystkim z wyższych stóp procentowych w Polsce obecnie niż w tamtym okresie. Dlatego i tak "zrolowany" dług z tamtego okresu będzie droższy. Dodając do tego duże potrzeby pożyczkowe budżetu teraz i w przyszłości nie dziwi, że koszty obsługi długu publicznego rosną nam z około 1 procenta PKB w 2022 r. (około 33 mld zł) do 1,80 proc. w 2023 r. (62 mld zł) i na takim poziomie około 1,7-2 proc. mają pozostać - według najnowszej "Strategii zarządzania długiem sektora finansów publicznych" - także w kolejnych latach. Nominalnie należy oczekiwać wzrostu kosztów obsługi długu do ponad 90 mld zł w 2027 r.

  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Rentowność obligacji spada nie tylko w Polsce

Zdaniem części ekonomistów spadek rentowności polskich obligacji jest w jakiejś mierze wręcz wywołany powyborczym wzrostem zainteresowania inwestorów naszymi papierami. Chodzi m.in. o nadzieję na poprawę relacji z UE i odblokowanie funduszy unijnych dla Polski. 

Niemniej zdecydowanie główną przyczyną jest po prostu globalny trend drożejących obligacji (a więc spadku ich rentowności). W ostatnich około dwóch miesiącach rentowność polskich "dziesięciolatek" spadła o około 100 punktów bazowych (czyli 1 punkt procentowy), ale w tym samym czasie o mniej więcej tyle samo spadła też rentowność 10-letnich papierów USA czy Niemiec. 

Rentowności obligacji spadają globalnie, bo taki jest efekt perspektywy obniżek stóp procentowych w najważniejszych gospodarkach (m.in. USA, strefa euro) w 2024 r.

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: