Minister finansów pytany o pieniądze dla TVP. "Będą mniejsze" vs. "nie ma intencji" wypłaty

Minister Finansów Andrzej Domański próbował naprostować zamieszanie w sprawie zapisanych w ustawie okołobudżetowej 3 mld zł dla mediów publicznych. Mówił też o Funduszu Kościelnym, który nie zniknął z nowej wersji przyszłorocznego budżetu.
Minister finansów Andrzej Domański
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

We wtorek Donald Tusk po pierwszym posiedzeniu rządu zapowiadał, że media publiczne nie otrzymają dofinansowania z budżetu, do momentu ich uzdrowienia. Później się okazało, że w ustawie okołobudżetowej na 2024 rok na ten cel zapisano aż 3 mld zł, między innymi dla TVP. Minister Finansów Andrzej Domański tłumaczy teraz w mediach, że tych pieniędzy telewizja wcale nie musi dostać. 

Zobacz wideo Andrzej Domański: Sprawdzimy dokładnie prawne aspekty działalności prezesa NBP

Co z rekompensatą dla TVP? Andrzej Domański się tłumaczy

Pieniądze dla mediów publicznych, dla TVP zostały wstrzymane. Powiem to jasno i wyraźnie - żadna złotówka w ramach tego, co mamy tutaj zapisane w budżecie, a dokładniej mówiąc, żadna obligacja do TVP nie popłynie. Wszyscy wiemy dlaczego, przez ostatnie osiem lat widzieliśmy tę fabrykę kłamstwa

- zadeklarował w piątek Domański w TVN24 w programie "Jeden na jeden". 

- Dokonamy audytu TVP. Zobaczymy, jakie można zrobić tam oszczędności i wtedy będziemy podejmować potencjalne dalsze kroki. Natomiast jest dla mnie ewidentne, że oszczędności w TVP są niezbędne i możliwe. Ale dopiero po audycie będziemy dokonywać kolejnych kroków - mówił minister finansów. 

Na uwagę, że 3 mld zł to ogromna kwota, Domański powiedział, że tyle proponował wcześniej PiS. Później tłumaczył, że choć rząd nie zmienił jej wysokości, to w przepisach doszło do ważnej zmiany, którą trudno zauważyć. - W projekcie PiS minister finansów był zobligowany, aby na wniosek KRRiT przekazać TVP obligacje. W tej chwili minister finansów może (ale nie musi - red.) przekazać te obligacje. Chciałbym zapewnić, że nie ma takiej intencji. Przynajmniej do momentu, gdy dokonamy audytu finansów oraz zobaczymy, czy są możliwe oszczędności -  stwierdził minister finansów. Dodał, że rozmawiał o tym już z ministrem kultury, Bartłomiejem Sienkiewiczem.

Jeśli ta kwota w ogóle popłynie, to będzie istotnie niższa

- zadeklarował Domański. 

Minister Finansów broni budżetu. Mówi, na co przeznaczymy wydatki

We wtorek rząd zaprezentował nowy budżet. Potrzeby pożyczkowe sięgną 250 mld zł, na co złoży się w głównej mierze deficyt. Ten wyniesie 184 mld zł, czyli 20 mld zł więcej, niż w projekcie ustawy budżetowej PiS, co politycy opozycji skrzętnie wytykali nowym władzom. 

Od momentu przegrania wyborów, PiS złożył projekty lekko szacując na 50-60 mld zł dodatkowych wydatków. Ważne żeby powiedzieć, że ten dodatkowy deficyt to niemal w całości podwyżki dla nauczycieli. (...) To są pieniądze, które my traktujemy jako pieniądze na długoterminowy wzrost gospodarczy, Polski nie stać, żeby nauczyciele zarabiali tak słabo

- powiedział Domański w TVN24. 

Minister Finansów wyjaśnił, że podwyżki dla nauczycieli będą kosztować budżet 25 mld zł. 2,3 mld zł, o których wspominał premier Donald Tusk, to koszt podwyżek dla nauczycieli przedszkolnych. - Żeby była jasność, rząd nie miał obowiązku zabezpieczyć tych środków. W przeszłości, gdy podnoszono wynagrodzenia nauczycieli, to ciężar przedszkoli spadał na samorządy. My zrobiliśmy inaczej, nie chcemy dokładać samorządom nowych zadań finansowych, nie zapewniwszy finansowania - mówił Domański. 

Dopytywany o rosnące wydatki wyjaśnił ponownie, że są to pieniądze na podwyżki dla nauczycieli, budżetówki, ale również większe środki na "utylizacje wysypisk śmieci". - Znaleźliśmy kilka miejsc, gdzie można te środku wydać w bardzo efektywny sposób. Chociażby pół miliarda złotych na finansowanie procedury in vitro, 150 mln zł na modernizację akademików - wyliczał Domański.

- Mieliśmy cztery dni (na stworzenie budżetu - red.), ale myślę, że ta najważniejsze potrzeby związane z naszym programem, z ustaleniami z umowy koalicyjnej udało nam się do tego budżetu włożyć - stwierdził minister finansów. 

Fundusz Kościelny zostaje. Rekordowa kwota

Likwidacja funduszu kościelnego była jednym z 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej. W budżecie zapisano jednak na ten cale rekordowe 257 mln zł. Domański mówił, że ich postulat nie znalazł się w umowie koalicyjnej.

- Jako rząd koalicyjny nie mogliśmy skreślić tego funduszu od tak, skoro takiego kroku nie ma w umowie koalicyjnej. W tej chwili nie ma zgody w koalicji na likwidację funduszu kościelnego. Były od Trzeciej Drogi zgłaszane zastrzeżenie odnośnie likwidacji funduszu kościelnego. Nie będę zdradzał argumentacji, to jest pytanie do polityków Trzeciej Drogi. KO ma ten punkt w 100 konkretach, natomiast w umowie koalicyjnej tego nie ma i ewentualne zmiany mogą być dokonywane dopiero na poziomie prac parlamentarnych - wyjaśnił minister finansów. 

Domański tłumaczył, że wzrost nakładów na Kościół wynika ze wzrostu płacy minimalnej, która przekłada się na wyższe składki. - Fundusz kościelny w zdecydowanej większości odpowiada za odprowadzanie składek duchownych - mówił Domański. Stwierdził też, że wysokość dopłaty może zostać ograniczona na etapie prac parlamentarnych. 

Więcej o: