W 2021 roku podjęto decyzję o rozbiórce niedokończonego bloku węglowego w elektrowni Ostrołęka. Ze względu na swój kształt, nazywany był często "dwoma wieżami". Budowę rozpoczęto, choć eksperci od początku alarmowali o jej nieopłacalności. Projekt - według raportu opublikowanego przez NIK w 2021 roku - pochłonął miliard złotych. Tymczasem Enea, która wspólnie z Energą była zaangażowana w budowę obiektu, zwołała walne zgromadzenie akcjonariuszy. Cel? Zgoda na wytoczenie powództwa byłym władzom spółki za działanie na jej niekorzyść.
W opublikowanym przez Eneę komunikacie możemy przeczytać, że na 30 stycznia zwołano walne zgromadzenie akcjonariuszy. Na spotkaniu ma być procedowany projekt uchwały o "dochodzeniu przez spółkę roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej przy sprawowaniu zarządu lub nadzoru przeciwko ówczesnym członkom zarządu oraz rady nadzorczej spółki, którzy w latach 2018-2019 podejmowali w imieniu spółki decyzje związane z inwestycją spółki w blok energetyczny Ostrołęka C".
Uchwała ma też zagwarantować zgodę na "wytoczenie przez spółkę w dniu 28 grudnia 2023 r. powództwa przeciwko ówczesnym członkom zarządu oraz rady nadzorczej spółki, jak również przeciwko ubezpieczycielowi". Spółka domaga się roszczeń w wysokości 656 mln 165 tys. 462 zł. Enea argumentuje, że wytoczenie powództwa będzie "realizacją rekomendacji Najwyższej Izby Kontroli zawartej w wystąpieniu pokontrolnym NIK z dnia 29 czerwca 2021 r.".
Pomysł budowy elektrowni w Ostrołęce sięga jeszcze czasów rządów Platformy Obywatelskiej. W 2009 roku pojawiły się pierwsze plany i spółka - Elektrownia Ostrołęka S.A. Projekt zawieszono, zanim jeszcze wylano fundamenty, ponieważ już wtedy uznano go za nieopłacalnego. Spotkało się to z ogromnym niezadowoleniem ze strony Prawa i Sprawiedliwości, a budowa tej elektrowni stała się jednym z głównych punktów w kampanii wyborczej. - Jeśli zostanę wybrany na prezydenta, to natychmiast będę rozmawiał z rządem o budowie elektrowni węglowej w Ostrołęce. Przerwanie tej inwestycji jest zbrodnią - mówił Andrzej Duda, jeszcze jako kandydat na prezydenta.
Powstanie elektrowni w Ostrołęce deklarowała też Beata Szydło. - Na tej działce powinna powstać nowa elektrownia w Ostrołęce i ja państwu deklaruję, że powstanie. Elektrownia jest potrzebna w Ostrołęce, na Mazowszu, w Polsce. Jest przede wszystkim potrzebna Polakom. Miejsca pracy, bez umów śmieciowych, dobrze opłacane - to jest nasza przyszłość - zapewniała podczas wizyty w mieście. Obietnicę podtrzymał i jej następca. - Już teraz wydaliśmy kilkaset milionów złotych. Ten, kto angażuje takie środki, to nie po to, żeby nie dokończyć dzieła - twierdził Mateusz Morawiecki. W 2018 roku rozpoczęto budowę, a dwa lata później ją zawieszono.
Gdzie w tym wszystkim Enea? Elektrownia Ostrołęka należy do spółki Energa. Energa, wraz z inną państwową firmą energetyczną, Eneą, miała zbudować blok C o mocy około 1000 MW. Ogromny, bo istniejący obecnie zespół Elektrowni Ostrołęka (trzy bloki) ma moc łącznie około 700 MW. Chociaż budowę zaniechano w 2020 roku, to pochłonęła ogromne ilości pieniędzy. Obie spółki na starcie wydały na inwestycję łącznie prawie miliard złotych. Potem okazało się, że stracą środki pochodzące z pożyczek. Pokrycie zobowiązań kosztowało je około 650 mln złotych. Natomiast rozbiórka postawionych już dwóch pylonów o wysokości 120 metrów każdy pochłonęła kolejne miliony złotych. Teraz zamiast bloku węglowego w tym miejscu powstaje blok gazowy.